Sen.s
Paweł nie żyje… Jak rozedrzeć te papierowe słowa, żeby popłynęła z nich krew? Żeby zaczęły coś znaczyć? Żeby niosły sens? Żeby znaczyły rzeczy? I serca Krwią, która przemienia.
Przybądź, Duchu Święty, ześlij z niebios wzięty światła twego strumień. Przyjdź, Ojcze ubogich, Dawco darów drogich, przyjdź światłości sumień. O najmilszy z gości, słodka serc radości, słodkie orzeźwienie. W pracy Tyś ochłodą, w skwarze żywą wodą, w płaczu utulenie. Światłości najświętsza! Serc wierzących wnętrza poddaj swej potędze! Bez Twojego tchnienia cóż jest wśród stworzenia? Jeno cierń i nędze! Obmyj, co nieświęte, oschłym wlej zachętę, ulecz serca ranę! Nagnij, co jest harde, rozgrzej serca twarde, prowadź zabłąkane. Daj Twoim wierzącym, w Tobie ufającym, siedmiorakie dary! Daj zasługę męstwa, daj wieniec zwycięstwa, daj szczęście bez miary!
Wiele razy z Pawłem boksowaliśmy się intelektualnie. Tylko boks zbliża ludzi! Jego esej o Orianie Fallaci był jednym z dziesięciu najlepszych tekstów, jakie redagowałem.
Był całkowicie samotny. Jego felieton o mijanych codziennie na ulicach naszego miasta nadludziach, o lemingach z land cruiserów, cytowałem wielokrotnie. Coraz częściej pisał na paliwie złych emocji. Kaleczył siebie. Choć miał rację. Pycha nadludzi z land cruiserów jest godna pogardy. Ale mylił się. Oni sami – nie.
Mam nadzieję, że pisał do szuflady, że zostawił choćby cząstkę tego, co w nim kipiało. Jego monologi, w których zachłystywał się swoją erudycją, kiedy rozmawiający byli w stanie jedynie próbować udawać, że tyle samo przeczytali, były fascynujące. Tyle że zamknięte w intelektualnej pętli, która udusiła filozofię Spinozy, Kanta czy Hegla. Nie mógł przebić się do istoty rzeczywistości. Arystoteles–Platon. Te dwie połówki jabłka zaowocowały Tomaszem z Akwinu. Jego realizm to filozofia oczywistości, zaprawa łącząca cegły katedry zachodniej cywilizacji. Codzienność konkretu. Pełnia dostępnej człowiekowi prawdy.
Jezus śmierdzący denaturatem i ciasteczka wyniesione mu z ciepłego mieszkania, zamiast podarowania ciepłego domu i najzwyklejszej pracy. Są ludzie, których intelekt odcina od świętości. Uniemożliwia wejście na drogę do niej. Na przekroczenie siebie, wyjście do drugiego człowieka.
Paweł spotkany kiedyś na mokotowskim osiedlu wypowiedział słowa niepokojące. Nie chcę myśleć, jak wyglądało jego życie. Wiem, że mogłem podjąć próbę ratowania go. Rozmawialiśmy o nim miesiąc temu w redakcji, bo przestał się pojawiać. Znów się zaszył, powaliło go to, co tak wielu ścina z nóg na wiele czasami miesięcy. Mówił mi parokrotnie, że słucha moich audycji ze świadectwami. Mówił o tym, że czasami w bezsenne noce słuchał ich godzinami. Czy trzeba coś powiedzieć wyraźniej? Poważną rozmowę odkładałem na później. Ale później umarło.
Wiem, że mogłem mu pomóc. Nie czuję się Bogiem. Ale z duchowego lenistwa nie poświęciłem mu trzech godzin. Ile jest takich osób, do których popycha mnie serce. A zatrzymuje rozum. Czasami po rozmowie ludzie oddają życie Jezusowi. I On ich całkowicie przemienia. Żadna w tym moja zasługa. Raczej mnóstwo pychy i ukrywanej przed sobą radości, że miewam taki wpływ na ludzi. Bez Bożego światła każdy wgląd w moje osobiste szambo, w moje wewnętrzne osobiste szambo byłby zabójczy. Na szczęście Jezus ma siłę przemieniać psychiczne gówno i duchowy syfilis.
Nic ze sobą stąd nie zabierzemy. Wymiana dóbr, wymiana dobra, jest podstawą każdej wspólnoty. Daję, bo wcześniej dostałem. Od Boga albo od ludzi. Nic ze sobą stąd nie zabierzemy, poza tym, czego się pozbawiliśmy, dając innym ludziom. Mamy wspólnie pracować dla prawdy, dla dobra, dla piękna, dla miłości. A Bóg obiecuje szukającym Go, że im będzie błogosławił. Są domy pełne ładu, są domy pełne zamętu. Pamiętamy do dziś o Dawidzie, tańczył przed Panem i czynił dobrze. Upadł, ale się podniósł. Modlitwa może być tańcem duszy przed Panem, dzięki modlitwie rodzi się wiara…
Raduj się Miriam, łaski pełna, Bóg z Tobą Adonai Elohim. Najszczęśliwsza jesteś wśród zrodzonych z kobiety i błogosławiony Ten, którego nosisz pod sercem, Bóg zbawia/Jehoszua/Jezus. Święta Miriam, Matko Boża, módl się za nami upadającymi, teraz i w godzinę śmierci naszej. Amen.
Niosący-zimne-Światło zawsze przegrywa. Ale udaje mu się wepchnąć niektórych w pychę lub rozpacz. Smutne są te jego zwycięstwa. Kiedyś opowiem swoją historię z Michałem Archaniołem. On zwycięża inaczej.
Wspólnota Benedictus, x. Artur Ćwirta i Robert Tekieli z Grupy św. Michała Archanioła zapraszają we wtorek, 15 stycznia na spotkanie i uwielbienie Boga z prośbą o UWOLNIENIE I UZDROWIENIE, czyli na rekolekcyjny wieczór z siostrą Faustyną. Wrocław, kościół M.M. Kolbego ul. Horbaczewskiego 20. Od godz. 16 do 17 będzie możliwość indywidualnych rozmów. Od godz. 17 do 17:30 konferencja „abstynencja–trzeźwość–uwolnienie–uzdrowienie” (proces uwolnienia, zranienie, grzech, w tym przeciwko pierwszemu przykazaniu: ukryte zagrożenia duchowe). Od godz. 17:30 do 17:45 koronka uzdrowienia i przebaczenia przy relikwiach s. Faustyny + uroczyste oddanie życia Jezusowi. O godz. 18 Msza święta + Uwielbienie. Po Mszy świętej do godz. 21 m.in. indywidualne modlitwy wstawiennicze z rozeznaniem o uwolnienie i uzdrowienie.
Grupa św. Michała Archanioła i ks. Robert Serafin zapraszają od poniedziałku (od 4 do 6 lutego) do Kowar na pierwszy stopień rekolekcji z siostrą Faustyną. Stopień „niebieski” to rekolekcje uwolnienia; stopień drugi rekolekcji z Faustyną, od 7 do 9 lutego, to rekolekcje przyjęcia Miłosierdzia Bożego. Można też przeżyć OBA STOPNIE REKOLEKCJI jednocześnie. Zainteresowałeś się? Napisz: [email protected]. Nie ma powodu, żeby przegrać z uzależnieniem, zniewoleniem, duchowym związaniem, pychą czy rozpaczą.