Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Jan Pospieszalski,
26.12.2012 13:35

Śpiew z głębi duszy całego narodu

Śpiew z głębi duszy całego narodu Kolędy, pastorałki, kantyczki i pieśni na Boże Narodzenie mają w sobie ogromne napięcie. Opiewane wydarzenie – cud Bożego Narodzenia – przyjście zbawiciela świata pod postacią Dzieciątka w „lichej stajence”, sam

Śpiew z głębi duszy całego narodu Kolędy, pastorałki, kantyczki i pieśni na Boże Narodzenie mają w sobie ogromne napięcie. Opiewane wydarzenie – cud Bożego Narodzenia – przyjście zbawiciela świata pod postacią Dzieciątka w „lichej stajence”, samo w sobie jest niepojętym paradoksem. Uznając, że ludzki rozum jest za mały, by to pojąć, przed tajemnicą Wcielenia chylimy głowy.

Gest pochylenia głowy znalazł odbicie w liturgii niedzielnej mszy św. Podczas Credo, gdy wierni wypowiadają słowa: „i za sprawą Ducha Świętego przyjął ciało z Maryi Dziewicy...”, wykonują delikatny skłon.

Autorzy kolęd na różne sposoby próbują się z tym zmierzyć. Kolęda „Bóg się rodzi” rozpoczyna się od szeregu wykluczających się pojęć. „Ogień
– krzepnie, blask – ciemnieje
”. Nieskończony, który ma jednak granicę, to odbicie tej podstawowej sprzeczności, że „Król na wiekami” staje się śmiertelny. Dla naszego zbawienia przyjmuje ludzką postać. Obecność boskiej natury Wszechmogącego, obok ludzkiej ułomności, znalazła odzwierciedlenie w całej tradycji bożonarodzeniowej. Wywodzący się z pogańskiego starożytnego Rzymu zwyczaj „Kalendae”, gdy na początku stycznia, życząc pomyślności, obdarowywano się upominkami – splata się z obrzędowością chrześcijańską – pamiątką narodzenia Chrystusa.

Kolędowanie od domu do domu, wygłaszane pochwały pod adresem gospodarzy i wypowiadane życzenia, nie tylko mają przysporzyć obfitości w nowym roku, lecz są okazją do dzielenia się tym, co najlepsze. A czy może być większy dar niż przekazanie Dobrej Nowiny? Czy można wyobrazić sobie większą pomyślność niż zapowiedź zbawienia? Dlatego w śpiewach, które towarzyszą tym obrzędom, jest miejsce dla spraw boskich i ludzkich. Tych niebiańskich i bardzo przyziemnych.

Napięcie między sacrum i profanum w polskiej tradycji bożonarodzeniowej istnieje jakby na przekór wszystkiemu. Gdy przeglądamy dawne śpiewniki, dostrzegamy troskę, z  jaką władze kościelne próbowały utrzymać ten podział. Osobno zamieszczano zbiory utworów oznaczonych jako „Pieśni na Boże Narodzenie” lub „Kolędy kościelne”, oddzielnie pastorałki czy kolędy domowe. Mimo to podział ten nie był konsekwentny ani trwały. Na przestrzeni wieków taneczne pastorałki przenikają do kościelnych śpiewów i odwrotnie – biblijne i teologiczne prawdy w rytmie mazurków głoszą prości kolędnicy. To, co jeszcze nie tak dawno przystało tylko wędrownym przebierańcom – dostaje się do liturgicznych obrzędów, a wyrafinowana, mistyczna pobożność trafia pod strzechy. W polskich kolędach, jak nigdzie indziej, widać przenikanie się duchowości klasztoru, kultury dworu i ludowego żywiołu. Nasi ojcowie, wychwalając Boże Narodzenie, połączyli to, co gregoriańskie z dworską liryką i skocznym obertasem. Dlatego pastuszkowie w jasełkach: Bartek, Walek i Kuba, będą się spierali o spełnienie Izajaszowego proroctwa, a nabożni mnisi, w tempie już spowolnionym pogłosem bazyliki, śpiewać będą rytmicznego mazura. Pleban i wiejscy kolędnicy staną u wrót dworu, a tam gospodarz ich powita słodkimi „kukiełkami” i dzbankiem wina.

W przedmowie do zbioru kantyczek, z którego pochodzą przypomniane przez nas dziś pastorałki, czytamy: „Kolędy nasze układano na dworach królewskich, w pałacach rycerzy i możnych panów naszych. Kolędy składali również nasi duchowni, organiści, bakałarze szkół parafialnych (...), nasi wytworni pisarze i poeci, ale tworzyli je także i poeci wiejscy. Nie wszystkie przeto odznaczają się wytwornym stylem i doskonałą rytmiką, ale wszystkie wyszły z głębi duszy całego narodu. W kolędach naszych przebija się dusza polska: wesoła, żywa, pełna bujnej fantazyi, pełna miłości Boga i swej ojczyzny” – pisze w wydanym w 1911 r. śpiewniku  „Kantyczki z nutami” ks. Melchior Kądzioła. W specjalnym dodatku przypominamy dziś kilka z nich, choć to zaledwie niewielki fragment zbioru liczącego 225 utworów. Niektóre, jak „Oj maluśki...”, są powszechnie znane, większość niestety już nie, dlatego warto je przypomnieć; na chwałę Dzieciątku i ku uciesze ludzi dobrej woli.

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane