Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Tadeusz Płużański,
18.12.2012 21:15

Sowiecki Jaruzelski

Mówiąc o rocznicy stanu wojennego, nie możemy pominąć jego głównego architekta, czyli sowieckiego generała Wojciecha Jaruzelskiego. Oto garść faktów, które przybliżają michnikowego „człowieka honoru”, a tak naprawdę szefa wojskowej junty, k

Mówiąc o rocznicy stanu wojennego, nie możemy pominąć jego głównego architekta, czyli sowieckiego generała Wojciecha Jaruzelskiego. Oto garść faktów, które przybliżają michnikowego „człowieka honoru”, a tak naprawdę szefa wojskowej junty, która wypowiedziała wojnę narodowi, przywódcę zorganizowanego związku przestępczego o charakterze zbrojnym.

Od początku swojego dorosłego żywota wyróżniał się zaangażowaniem politycznym, czyli służalczością wobec komunistów, co pozwoliło mu piąć się po szczeblach kariery wojskowo-partyjnej. Ten polski inteligent, wychowany w patriotycznej rodzinie zesłańców, zdradził Polskę już w 1943 r. Wtedy trafił do Szkoły Oficerskiej w Riazaniu, utworzonej przez komunistyczny Związek Patriotów Polskich pod egidą Sowietów.

Koniec wojny z Niemcami nie oznaczał dla niego końca walki o komunizm. Jego szlak bojowy znaczą walki z bandami UPA, ale też innymi „bandami” – dużo groźniejszymi dla reżimu komunistycznego – tymi spod znaku NSZ i WiN. Przełożonym meldował o tych ostatnich: „Zadaniem bojówek terrorystycznych miała być bezkompromisowa walka z obecnym ustrojem demokratycznym oraz terroryzowanie i zabójstwa działaczy partii demokratycznych oraz UB i MO, rabowanie pieniędzy w instytucjach Państwowych i półdzielczych, rabowanie broni oraz prowadzenie wszelkimi możliwymi środkami walki i propagandy przeciw demokratycznej Państwowości Polskiej z jej rzedstawicielami”.

O sfałszowanych wyborach do Sejmu w 1947 r. informował centralę: „Same wybory przeszły zupełnie spokojnie, nie będąc zakłóconymi przez napady i ekscesy bandyckie. (...) Wszystkich schwytanych bandytów i zwolenników reakcyjnego podziemia przekazano wraz z zdobytą bronią do Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa. (...) Organizacjom i bandytom została odebrana ostatnia możliwość wywołania poważniejszego chaosu i zamieszania w kraju”. Znów nie chodziło o bandy ukraińskich nacjonalistów. Jaruzelski informował nie tylko przełożonych w MON, ale jako TW „Wolski” donosił także na kolegów do zbrodniczej Informacji Wojskowej.

Potem były same awanse. W 1950 r. w Głównym Zarządzie Wyszkolenia Bojowego został szefem Wydziału Szkół i Kursów Oficerów Zawodowych. Podchorążym zadawał takie oto pytania z wyszkolenia politycznego:
„1. Dlaczego wychowując nowe kadry winniśmy wzorować się na doświadczeniach WKP(b),
2. Dlaczego żołnierze Odrodzonego Wojska Polskiego winni naśladować w służbie i życiu cywilnym takich bohaterów, jak: gen. Świerczewski, Buczek, Marchlewski, Dzierżyński, J. Dąbrowski,
3. Co wiecie o powstaniu Gwardii Ludowej,
4. Jak należy pracować na odcinku wysuwania i wychowywania kadr, jak nas uczy Generalissimus Stalin”.

W styczniu 1965 r. Jaruzelski został szefem Sztabu Generalnego WP. Był to precedens, przeskoczył bowiem kilka szczebli w pionie operacyjnym wojska. Nie mogło to stać się bez aprobaty Moskwy. Brał udział w przygotowaniach do marca 1968 r., otwarcie występując przeciwko syjonistom jako rzekomym sprawcom wydarzeń. Inwazję na Czechosłowację uważał za wojskowy i polityczny sukces: „Doświadczenie wykazało, że pomoc ta była konieczna i przyszła w porę”. Za marcowe „zasługi” dla komunistycznej władzy (nie pierwsze w jego życiorysie), już w kwietniu 1968 r., został ministrem obrony narodowej. Jak podaje jego biograf Lech Kowalski, „spowodował usunięcie z wojska (…) 1400 oficerów LWP pochodzenia żydowskiego. Proces ten trwał aż do początków lat osiemdziesiątych”. Zastanawiające, że antysemityzmu Jaruzelskiego nie dostrzega dziś Adam Michnik.

W grudniu 1970 r. Jaruzelski razem z szefem MSW Kiszczakiem ustalał warunki użycia broni. 13 grudnia 1981 r. to znane fakty. Jaruzelski zabiegał o pomoc ZSRS, ale mimo próśb jej nie otrzymał. Towarzysze radzieccy byli zachwyceni, że zrobił to własnymi siłami: „W Centrali (KGB) zapanowała powszechna ulga i nie szczędzono pochwał dla umiejętności Jaruzelskiego, dowództwa polskiej armii i SB”. Czy można mieć jeszcze wątpliwości, w czyim interesie towarzysz generał wypowiedział wojnę Polakom?

Jeszcze kilkanaście dni przed wyborami z czerwca 1989 r. mówił: Ukazywać społeczeństwu powiązania opozycji z Zachodem w takim kontekście, by jasno z tego wynikało, że godzą w polską rację stanu. Dalszy ciąg znamy. Dzięki kontraktowi z koncesjonowaną częścią opozycji towarzysze z PZPR-u dostali się do parlamentu, a Jaruzelski został prezydentem. To początek hańby III RP.

Dziś sowiecki generał Jaruzelski nadal jest „mężem stanu”. Nieosądzony za swoje zbrodnie, żyje w chwale zbawcy narodu, pobiera wysoką emeryturę i miesza z błotem każdego, kto ośmieli się powiedzieć o nim prawdę. A większość Polaków uważa stan wojenny za zbawienie…

Autor jest publicystą, szefem działu opinie „Super Expressu”, właśnie ukazała się jego nowa książka „Oprawcy. Zbrodnie bez kary”.

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej