Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Media

Wielki biały bwana pałą dyscyplinuje lud. "Na tym obrazku najlepiej widać, czym są publiczne media"

Ma też premier Tusk za sobą usłużne publiczne media. Gdy udzielał wywiadu w samolocie, mówiąc notabene o tym, że jeśli chodzi o Trybunał Konstytucyjny, to trzeba „wysadzić z siodła” Przewodniczącego, to w kadrze, na jakimś bocznym samolotowym fotelu, widać było reporterkę Telewizji Polskiej. Co słowo premiera to ona kiwała głową z potwierdzeniem - zauważa w felietonie dla niezalezna.pl Tomasz Łysiak.

Przyznam szczerze, że kiedy zobaczyłem Donalda Tuska wyjaśniającego narodowi, że władza użyje wszelkich środków, w tym przymusu i pały, żeby zadbać o „praworządność”, miałem najgorsze skojarzenia. Siłą rzeczy przypomniały się obrazki telewizyjne znane każdemu – gdy Wojciech Jaruzelski ogłaszał wprowadzenie stanu wojennego. Brakowało tylko munduru i ciemnych okularów. Ale pod spodem był ten sam, ukryty pod warstwą zagranego dobrze spokoju, nerw: wynikający ze świadomości, że oto płyną rozkazy, by działać wbrew wolności, wbrew obywatelom, wbrew zasadom demokracji. To, co na wierzchu – owe wszystkie cudnie brzmiące hasła, wypływające z ust polityczno-medialnych „autorytetów” – dla każdego normalnie, logicznie myślącego człowieka to propagandowy bełkot.

Ale, jak się okazuje, polski premier ma ciągle wierne grono sojuszników, wspierających go na każdym kroku i na każdym froncie. Wśród nich objawił się i Lech Wałęsa – człowiek z teczki, który usiłuje wszystkich, od dekad przekonać, że sam „wykiwał” komunę, co z prawdą ma się tak, jak przekonywanie wszystkich, że Kiszczak i Jaruzel to „ludzie honoru”. Wałęsa wsparł siłowe działania nakazane przez premiera i rząd, a realizowane przez podległe służby mundurowe. Jednym słowem ten człowiek – mieniący się bohaterem walk o wolność i demokrację – wsparł bicie ludzi, dławienie protestów, do których, co ważne, włączyła się… Solidarność! To jedynie kolejny z wielu przykładów dalszego upadania Wałęsy, dalszego pogrążania się w odmętach zakłamania i autopropagandy, a także ucieczki przed Prawdą. 

Ma też premier Tusk za sobą usłużne publiczne media. Gdy udzielał wywiadu w samolocie, mówiąc notabene o tym, że jeśli chodzi o Trybunał Konstytucyjny, to trzeba „wysadzić z siodła” Przewodniczącego, to w kadrze, na jakimś bocznym samolotowym fotelu, widać było reporterkę Telewizji Polskiej. Co słowo premiera to ona kiwała głową z potwierdzeniem. Ale nie tak, jak to bywa, gdy prowadzący wywiad dziennikarz lekko czasem skinie głową, by pomóc wypowiadającemu się w pewności siebie. O nie, to było kiwanie głową w stylu – „pan ma rację!”, „ależ celnie!”, „no tak!”, „wielki biały bwana mówić dobrze do głupie tubylcy!”… Pełne lizusostwo wypisane na twarzy. Może będzie awansik? 

A czemu warto to wychwycić? Bo widać na tym jednym, banalnym obrazku, czym są obecnie „media publiczne”: propagandowym tępym narzędziem w ręku władzy. A jak ruszy w pełni maszyna kampanijna, przedwyborcza, wtedy dopiero zobaczymy wszyscy na co stać dziennikarzy TVP. Wielki biały bwana będzie „wysadzał z siodła” nie tylko przewodniczących Trybunału Konstytucyjnego, ale też całą opozycję, czy ludzi ośmielających się mieć inne zdanie niż on. Wszyscy tubylcy won na pola i do roboty! I ani mru mru! A Wałęsa pobłogosławi… 
 

Źródło: niezalezna.pl

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Media