Jego rodzice wyjechali z Polski do Australii w 1981 r., a on urodził się już na drugiej półkuli. Wychowany w niebezpiecznej dzielnicy w zachodnim Sydney, 9 lat podróżował po świecie, mieszkał najniebezpieczniejszych na świecie brazylijskich slumsach – fawelach, był Azji, w Izraelu, Palestynie czy Libanie.
Ale na miejsce zamieszkania wybrał kraj rodziców – Polskę, której bohaterską historię poznał i pokochał. A teraz pokazuje ją całemu światu, w tym polskie Marsze Niepodległości, prostując kłamstwa mediów, Orszaki Trzech Króli czy ostatnio… śnieg, którego nie ma w Australii, poza wysokimi górami.
Jak mówi Hektik Hektor, w Polsce jest jeszcze wolność i wciąż można demonstrować narodową dumę. – W Australii organizacje skrajnej lewicy przekraczają niebezpieczną granicę, gdy chodzi o walkę z wolnością słowa. Tu czuję, że oddycham! Daj mi racę! – wykrzyczał w rozmowie z Piotrem Lisiewiczem.
Zwiedził połowę państw świata, zna wiele niebezpiecznych miejsc i dlatego wie, że nie wolno nam wpuścić nielegalnych imigrantów. Był na protestach Ruchu Obrony Granic. „Jeśli jesteś z Polski, to cholerny szacunek dla ciebie” – usłyszał ostatnio na marszu patriotów w Anglii. – Musimy być dumni z Polski i nie dać sobie zabrać tego, co mamy – apeluje Hektik Hektor.