Zakończyły się czynności wyjaśniające prowadzone przez Komendę Stołeczną Policji w związku z interwencją funkcjonariuszy w mieszkaniu redaktora naczelnego TV Republika. Jak wynika z pisma dotyczącego zdarzenia z 15 maja 2026 roku, w działaniach dwóch policjantów stwierdzono naruszenia dyscypliny służbowej.
„W ich toku uznano, że interweniujący policjanci dopuścili się naruszenia dyscypliny służbowej”
- przekazano w piśmie informującym o wynikach czynności wyjaśniających.
Z ustaleń wynika, że sierż. Filip W., uczestniczący w interwencji z udziałem Tomasza S. i Aleksandry S., dopuścił się kilku uchybień. Pierwsze dotyczyło umundurowania. Funkcjonariusz nie posiadał na ubiorze ćwiczebnym wymaganego znaku identyfikacji indywidualnej albo imiennej.
Kolejne naruszenie stwierdzono w związku z legitymowaniem Aleksandry S. Policjant nie przedstawił faktycznych okoliczności uzasadniających interwencję, która została podjęta po zgłoszeniu dotyczącym podejrzenia zagrożenia życia i zdrowia małoletniego dziecka.
Jak wskazano w dokumencie, funkcjonariusz ograniczył się do zadania pytania, czy w mieszkaniu znajduje się dziecko.
Po zakończeniu legitymowania policjant nie poinformował również Aleksandry S. o przysługującym jej prawie do złożenia zażalenia do właściwego miejscowo prokuratora na sposób przeprowadzenia czynności.
Stwierdzono ponadto, że podczas zatrzymania kobiety funkcjonariusz nie przeprowadził wymaganego sprawdzenia prewencyjnego.
Nieprawidłowości stwierdzono także w działaniach drugiego funkcjonariusza, post. Łukasza G. Zgodnie z ustaleniami policjant był zobowiązany do rejestrowania interwencji kamerą nasobną od jej rozpoczęcia do zakończenia. Nie dopełnił jednak tego obowiązku.
Pomimo ujawnionych naruszeń Komenda Stołeczna Policji nie zdecydowała się na wszczęcie postępowań dyscyplinarnych wobec funkcjonariuszy.
W uzasadnieniu powołano się na okoliczności zdarzenia, incydentalny charakter przewinień oraz pozytywne opinie o dotychczasowej służbie policjantów.
„Biorąc pod uwagę okoliczności zdarzenia, ich incydentalny charakter oraz pozytywne opinie o dotychczasowej służbie funkcjonariuszy, uznano popełnione przewinienia dyscyplinarne za czyny mniejszej wagi, odstępując od wszczęcia postępowań dyscyplinarnych”
- czytamy w dokumencie.
Jak poinformowano, z obydwoma policjantami przeprowadzono rozmowy dyscyplinujące.
Osobnym przedmiotem analizy było zastosowanie środków przymusu bezpośredniego wobec Aleksandry S. Komenda Stołeczna Policji uznała, że w okolicznościach interwencji funkcjonariusz miał prawo użyć kajdanek. Jak wynika z pisma, zbieżne stanowisko wyraził prokurator Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga w toku śledztwa prowadzonego pod sygnaturą 3041-1Ds.94/26.
Policja odniosła się również do tego, że przed zastosowaniem środka przymusu bezpośredniego funkcjonariusz nie wezwał kobiety do zachowania zgodnego z prawem ani nie uprzedził jej o zamiarze użycia kajdanek.
W wyjaśnieniach powołano się na treść zgłoszenia, które dotyczyło zagrożenia życia i zdrowia, oraz na postawę Aleksandry S.
Przywołano także art. 34 ustawy o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej. Przepis przewiduje możliwość odstąpienia od wcześniejszego wezwania i uprzedzenia między innymi w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia, zdrowia lub wolności.
„Zatem pominięcie wezwania i uprzedzenia (...) było uzasadnione okolicznościami interwencji i zgodne z przepisami prawa”
- stwierdzono w piśmie.