Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Media

Medialny pastuch tropi czystość genetyczną dziecka prezydenta Nawrockiego. To najohydniejsze niemieckie wzorce

- Stankiewicz z Onetu tropi czystość genetyczną syna Karola Nawrockiego. Niemieccy zarządcy Onetu winni się dwa razy zastanowić, czy to dobry dla nich temat. Historia uczy, że kiedy reprezentanci tej kultury zbyt silnie zajmują się pilnowaniem czyjejkolwiek czystości genetycznej, to bardzo źle się to kończy - pisze w komentarzu dla portalu Niezalezna.pl redaktor Katarzyna Gójska.

Pracownik niemieckiego portalu wydawanego w Polsce, o nazwisku Stankiewicz, postanowił przeanalizować zachowanie Pierwszej Damy, Pani Marty Nawrockiej. Ale by dojść do współczesności, zaczął od opisywania historii. Okazuje się, iż przez dekadę przepełniał go szacunek dla żony prezydenta Dudy. Wyobrażał ją sobie jako cichą opozycjonistkę wobec polityki męża, która wysyłała co i rusz sygnały sprzeciwu wobec polityki głowy państwa, w konspiracji, by mu nie zaszkodzić, ale na tyle jawnie, aby Stankiewicz mógł je odpowiednio odczytać. I nie byłoby o czym pisać, gdyby autor poprzestał na uzewnętrznianiu swych projekcji o byłej prezydentowej.

Ale przechodząc do opisywania współczesności, postanowił tropić czystość genetyczną dziecka obecnej głowy państwa. Bo jak inaczej odczytać określenie: „wychowuje cudze dziecko”? Jakie „cudze”, kulturowy troglodyto?! Kocha i wychowuje SWOJE dziecko, a polskie prawo chroni tę miłość i tę relację przed takimi zwyrodnialcami, jak ów medialny pastuch.

W ciągu ostatniego roku rodzina państwa Nawrockich doświadczyła wielu rynsztokowych ataków. Ale zdaje się, że ten popis już teraz rozbił bank i może spokojnie czekać na wręczenie hieny roku 2026. Tu nie ma żadnej znaczącej społecznie treści, jest tylko wykwit nienawiści i prostactwa. Historia rodziny prezydenckiej pary jest bowiem znana publicznie. Mówił o niej nawet syn, którego Stankiewicz postanowił nazwać cudzym. Zatem publikacją Onet nie wnosi nic nowego do debaty publicznej poza pogardą wymierzoną we wrażliwość i uczucia młodego człowieka.

Stankiewicz żeruje na najniższych instynktach - liczy na to, iż wzbudzi u części odbiorców niechęć wobec rodziny prezydenta. Używa określeń stygmatyzujących - kompletnie sprzecznych ze stanem faktycznym, ale dających mu nadzieję na upokorzenie najbliższych głowy państwa, zranienie ich.

Jest jednak jeszcze jeden aspekt tej sprawy. Pisząc o „cudzym dziecku” (a w świetle prawa całkowicie własnym, bo to oznacza adopcja zupełna), tropi czystość genetyczną syna Karola Nawrockiego. Niemieccy zarządcy Onetu winni się dwa razy zastanowić, czy to dobry dla nich temat. Historia uczy, że kiedy reprezentanci tej kultury zbyt silnie zajmują się pilnowaniem czyjejkolwiek czystości genetycznej, to bardzo źle się to kończy. 

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane