Adwokat na wstępie podziękował współpracownikom oraz osobom obecnym na miejscu. Przypomniał też okoliczności, w jakich włączył się w sprawę.
- W tej sprawie nie występowałem w obronie sam, dziękuję mecenasom, którzy mnie wspomagali. O zatrzymaniu klienta dowiedziałem się kilka minut przed posiedzeniem aresztowym. Od samego początku chciałem dostać się i nawiązać kontakt, wiedziałem, że na pewno potrzebuje mojej pomocy - mówił mec. Pawelski.
„Cieszę się, że mój klient jest na wolności"
Obrońca nie krył satysfakcji z tego, że jego klient odzyskał wolność, jednocześnie zapowiadając, że sprawa jest daleka od zakończenia.
- Cieszę się, że udało się doprowadzić do tego, że mój klient jest na wolności. To początek pewnej batalii, będziemy mieli bardzo dużo pracy przed sobą. Leszek Kraskowski może jako osoba wolna poruszać się po Polsce i podejmować aktywnie obronę. Mam nadzieję, że skorzysta z tego czasu i będzie współpracował z obrońcami, byśmy mogli dowieść jego niewinności - powiedział adwokat.
„Potężna akcja propagandowa"
Mec. Pawelski odniósł się również do medialnego wymiaru sprawy, mówiąc o jednostronnym — jego zdaniem — przekazie na temat dziennikarza.
- Mieliśmy do czynienia z potężną akcją propagandową, która miała mojego klienta postawić w niekorzystnym świetle, a z uwagi na to, że jestem jego obrońcą i będę musiał wykazywać jego niewinność, była to dla mnie sytuacja niekomfortowa - stwierdził.
Jak dodał, jego rolą nie jest zastępowanie klienta w wypowiedziach publicznych, ale reagowanie na jednostronną narrację. - Nie jestem rzecznikiem mojego klienta, ale mam obowiązek reagować na jednostronny przekaz. Fala hejtu i na mnie się wylała, z tym się liczyłem. Najważniejszy był dla mnie od samego początku redaktor Kraskowski, bardzo się cieszę, że jest po tej stronie muru - podkreślił obrońca.
Przypomnijmy, Leszek Kraskowski to dziennikarz śledczy, który został zatrzymany na początku czerwca, a Sąd Rejonowy w Piasecznie - na wniosek prokuratury - zdecydował o jego trzymiesięcznym tymczasowym aresztowaniu. Prokuratura postawiła mu zarzuty kierowania gróźb karalnych wobec komendanta powiatowego policji w Piasecznie oraz nielegalnego posiadania broni i amunicji. Dziś, po 27 dniach aresztu, prokuratura stwierdziła, że groźby... mógł jednak napisać ktoś inny.