Strażnicy sowieckiego imperium
Ten tytuł książki dwóch krakowskich historyków – prof. Filipa Musiała i dr. Michała Wenklara (wydawnictwo IPN) – najlepiej oddaje charakter komunistycznych służb specjalnych. Od samego początku powstania, jeszcze w Kujbyszewie, gdzie przeszkolenie pod okiem NKWD przechodzili główni konstruktorzy bezpieki w Polsce, ich najważniejszym zadaniem było służeniem interesom Moskwy. Służba Bezpieczeństwa, spadkobierczyni Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego, wykonywała te same zadania co jej poprzednik. Była to ochrona systemu komunistycznego poprzez inwigilację, represje, tortury, werbowanie sieci tajnych współpracowników, zwalczanie opozycji.
Odebrane przywileje – sprawiedliwość po latach
Funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa i jej cywilni pracownicy przez wiele lat istnienia III RP mieli utrzymywane przywileje. Pierwszy raz obniżono im emerytury w 2009 roku za czasów rządów PO-PSL na mocy tzw. ustawy dezubekizacyjnej, która obniżyła emerytury około 41 tys. funkcjonariuszy służb specjalnych PRL i 9 członków Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego. Niemal natychmiast grupa byłych funkcjonariuszy SB (wśród 1628 skarżących była m.in. Lucyna Tuleya, matka sędziego Igora Tuleyi – znanego z obrony sędziowskich przywilejów) złożyła skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. W lipcu 2017 roku Trybunał nie dopuścił do rozpatrzenia tej skargi – ETPC uznał, że system obniżający emerytury nie oznaczał „nadmiernych obciążeń dla skarżących, którzy nie doznali utraty środków do życia albo całkowitego pozbawienia świadczeń, a system ten był i tak bardziej korzystny niż inne systemy emerytalne. (…) Trybunał uznał też, że praca skarżących w Służbie Bezpieczeństwa, stworzonej po to, by naruszać podstawowe prawa człowieka chronione przez Europejską Konwencję, powinna być uważana za istotną okoliczność dla zdefiniowania i uzasadnienia kategorii osób, które mogą być objęte redukcją świadczeń emerytalnych”. Przywileje za służbę w PRL stracili także ci funkcjonariusze SB, którzy w 1990 roku zostali pozytywnie zweryfikowani i przyjęci do Urzędu Ochrony Państwa – na przykład szefowie UOP gen. Gromosław Czempiński i gen. Andrzej Kapkowski. Tę ustawę krytykowali byli szefowie MSW po 1990 roku, m.in. Krzysztof Kozłowski i Andrzej Milczanowski.
Kolejny raz przywileje strażnikom sowieckiego imperium odebrano na mocy tzw. ustawy dezubekizacyjnej – od 1 października 2017 roku obniżono emerytury i renty za okres „służby na rzecz totalitarnego państwa” od 22 lipca 1944 do 31 lipca 1990 roku. Emerytury byłych funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa PRL nie mogą być wyższe od średniego świadczenia wypłacanego przez ZUS: emerytura – 2,1 tys. zł (brutto), renta – 1,5 tys., renta rodzinna – 1,7 tys. zł. Ustawa dotyczy funkcjonariuszy m.in. Policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Straży Granicznej, Państwowej Straży Pożarnej, Służby Więziennej oraz ich rodzin.
Więcej na ten temat w najnowszym numerze tygodnika „Gazeta Polska”: