Czy to sygnał, że władze PE lekceważą fundamentalną dla finansowej przyszłości Unii sprawę? A może raczej należałoby odczytywać to jako niebezpośrednią polemikę z tymi wszystkimi, którzy histerycznie wieszczą europejski potop, jeśli Fundusz Odbudowy, ekologiczny Fundusz Sprawiedliwej Transformacji oraz 7-letnia perspektywa finansowa UE nie zostaną przyjęte już teraz, natychmiast. To oczywiście oznaczałoby bezwarunkowe i bezwzględne zrezygnowanie z weta czy innej „zbrodni”: samego myślenia o wecie. Polityka międzynarodowa to nie obszar dla histeryków czy ludzi, którzy widzą tylko tyle, ile zobaczą, uderzając czołem o ziemię w relacjach z obcymi państwami. To teren twardej gry, gdzie ostro się licytuje i wie, czego się chce. Weto zaś może zaowocować tym, że nie będzie w unijnym „dealu” instrumentu, na podstawie którego Bruksela odbierze nam, na zasadzie widzimisię, pieniądze, które nam się należą.
Wielka gra o wielkie pieniądze
W poniedziałek rozpocznie się sesja Parlamentu Europejskiego. Podczas niej będzie mowa o budżecie na lata 2021−2027. To dziś dla Unii temat kluczowy. Wydawałoby się, że od tego europarlament zacznie, że temat ten pojawi się pierwszego dnia. Tymczasem stanie się tak dopiero… trzeciego dnia, w środę.