Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Ryszard Czarnecki,
11.02.2021 14:00

Unia Europejska musi powiedzieć Rosji: Dość!

Ostatnia wizyta w Moskwie szefa unijnej dyplomacji Josepa Borrella była powszechnie krytykowana i odbierana jako kontrowersyjna, ale paradoksalnie przyniosła efekt zapewne niezamierzony przez tego hiszpańskiego polityka, a mianowicie skierowała uwagę na obecne relacje Unia–Rosja.

Przy tej okazji przypominano wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z października 2017 r. wskazujący na liczne nieprawidłowości rosyjskiego wymiaru sprawiedliwości.

Wizyta HR, czyli High Representative – wysokiego przedstawiciela Unii Europejskiej do spraw polityki zagranicznej i bezpieczeństwa w stolicy Federacji Rosyjskiej odbywała się bowiem tuż po wyroku sądu skazującego Aleksieja Nawalnego na dwa lata i siedem miesięcy kolonii karnej. Wyroku, który zresztą był zwieńczeniem licznych naruszeń procedur sądowych. Towarzysz Borrell (towarzysz – bo przecież jest socjalistą) przez swoje rozmowy z ministrem spraw zagranicznych Rosji Siergiejem Ławrowem i przez wspólną konferencję prasową nie tylko ani o jeden dzień nie skrócił tego wyroku czy nie doprowadził do zawieszenia jego wykonania, ale wręcz uwiarygodnił Rosję na arenie międzynarodowej.

Kilkudziesięciu europosłów z różnych krajów i różnych grup politycznych podpisało list domagający się dymisji Borrella. Zapewne ona nie nastąpi, ale Komisja Europejska otrzymuje w ten sposób jednoznaczny sygnał, że nie warto być nadmiernie uległym wobec Kremla.

Borrell nie rozumie Wschodu i nie czuje Rosji

Z całą pewnością na najbliższym posiedzeniu unijnej rady do spraw zagranicznych, która odbędzie się 22 lutego, szefowie resortów spraw zagranicznych państw stanowiących ­UE-27 będą dyskutowali o relacjach na linii Unia–Rosja i ich przyszłości. Czy nie jest to kolejny paradoks, że UE, tak bardzo wrażliwa na prawa człowieka, utrzymuje relacje z państwem, które wręcz systemowo łamie podstawowe prawa człowieka? Unia Europejska wreszcie zaczęła pracę nad uruchomieniem specjalnych sankcji za łamanie praw człowieka przez naszych partnerów spoza UE. To spóźniona, ale wciąż potrzebna reakcja na działania władz Federacji Rosyjskiej – nie tylko przecież względem Aleksieja Nawalnego.

Podnoszenie przez Polskę lub inne kraje członkowskie UE, czy przez samą Unię sprawy Aleksieja Nawalnego oraz rekordowych co do skali aresztowań związanych z wielotysięcznymi demonstracjami w jego obronie było traktowane przez Kreml jako niedopuszczalna ingerencja w wewnętrzne sprawy Rosji. Tymczasem Federacja Rosyjska dobrowolnie wzięła na siebie międzynarodowe zobowiązania, które wykluczają działania, jakie podjęto wobec tego nieformalnego lidera rosyjskiej opozycji.

Trzydniowa wizyta w Moskwie szefa EEAS (European External Action Service, czyli Unijna Służba Działań Zewnętrznych) nie była, jak sądzę, dobrze przygotowana. Być może brak jej pozytywnych efektów wynika nie tylko z fatalnego wyczucia czasu, w jakim została złożona, czyli tuż po wyroku na Nawalnego (wychodzi na to, że w praktyce UE pogodziła się z jego skazaniem), lecz także może i z tego, że Josep Borrell nie rozumie Wschodu, w tym Rosji, nie czuje go i specjalnie się nim nie zajmuje. To naturalne, że Hiszpanie czują się jak ryba w wodzie, gdy przychodzi do omawiania na forum Brukseli spraw Ameryki Łacińskiej, Kuby czy Ameryki Środkowej, ale od „unijnego ministra spraw zagranicznych” – jak niektórzy chcieliby go nazywać, choć nie ma to żadnego umocowania w traktatach europejskich – należałoby wymagać podstawowej wiedzy na temat historii Rosji, jej dyplomacji oraz znajomości może nie tyle rosyjskiej duszy, ile metod stosowanych przez Federację Rosyjską.

Selektywne zaangażowanie, czyli unijne wsparcie dla Moskwy

W tym kontekście należy zadać pytanie o profesjonalizm kadr przygotowujących tę wizytę po stronie Unii Europejskiej. W swoim czasie argumentem za odrzuceniem świetnego polskiego kandydata na wiceambasadora UE w Moskwie, mimo doskonałego zaprezentowania się w konkursie na to stanowisko, był fakt, że jest Polakiem, a więc może mieć uprzedzenia czy fobie wobec państwa, w którym miałby pełnić misję. Nie przeszkadza to jakoś Unii obsadzać dyplomatów hiszpańskich jako ambasadorów UE w Ameryce Łacińskiej, która niemal w całości była kiedyś częścią hiszpańskiego imperium, nad którym nigdy nie zachodziło słońce. I w tym samym czasie Portugalczykom pełnić podobnych stanowisk w unijnej dyplomacji (EEAS) w dawnych, licznych koloniach portugalskich. Co wolno ludziom z Madrytu i Lizbony, nie wolno Polakom. Tyle że przekłada się to później na brak przygotowania merytorycznego i politycznego do takich wizyt, jak ta ostatnia Josepa Borrella Fontellesa. Widocznie współpracownikom Borrella zabrakło kompetencji, a jemu samemu – instynktu politycznego.

Prezentowana przez szefa unijnej dyplomacji idea zbliżenia z Rosją pod hasłem „selektywnego zaangażowania” jest przeciwskuteczna. Borrell – i nie tylko on z Europy Południowej – dążył do zbliżenia z Rosją na przekór dużej grupie państw członkowskich UE, w tym Polski oraz krajów bałtyckich i skandynawskich.

Tymczasem Kreml strategicznie dąży do zdyskredytowania UE w oczach opinii międzynarodowej oraz w opinii krajów członkowskich, a także jej politycznej dezintegracji. Ta sama Rosja, która godzi w jedność Unii, jest partnerem dla Borrella. Ba, istnieje od lat w instytucjach Unii nieformalna grupa „PPR”. Tym roboczym określeniem nazywam „Partię Przyjaciół Rosji”, której członkowie pracują w różnych instytucjach unijnych i którzy z różnych powodów, często bezinteresownie, domagają się zbliżenia na linii Unia Europejska–

Federacja Rosyjska oraz odwołania, zawieszenia lub zakończenia sankcji wobec Moskwy.
Sankcje te, wprowadzone w 2014 r., są co pół roku konsekwentnie i – uwaga! jednogłośnie – przedłużane przez Radę Europejską. Charakterystyczne, że nawet te państwa, których liderzy wypowiadają się za zniesieniem sankcji, jak dochodzi co do czego, głosują za ich przedłużeniem o kolejne sześć miesięcy.

Zastopowanie Nord Streamu 2 najlepszą odpowiedzią Brukseli

Co zatem powinno być realną, konstruktywną odpowiedzią na uwięzienie Nawalnego, represyjną politykę władz w Moskwie oraz upokorzenie Unii na konferencji Ławrowa i Borrella w Moskwie?

Po pierwsze przedłużenie sankcji w czerwcu 2021 r. To w obecnym czasie bezdyskusyjne. Po drugie poszerzenie listy osób z aparatu władzy (represji) z FR, które będą miały zakaz wstępu na terytorium państw UE. To też dość logiczna konsekwencja i wiadomo, że jest rozważana.

Jednak to, co może Kreml zaboleć najbardziej, to zablokowanie przez UE wbrew niemieckim interesom gospodarczym i politycznym zakończenia budowy Gazociągu Północnego. Zastopowanie Nord Streamu 2 będzie realnym uderzeniem w interesy Rosji, ale też jednoznacznym sygnałem, że Unia Europejska mówi: Dość! Nie na Twitterze, w telewizji czy na konferencjach prasowych, lecz w obszarze realnej polityki.
Decyzja w tej sprawie będzie sprawdzianem, czy Unia chce przejść w relacjach z Rosją poza sferę kontynuacji tego, co jest – sankcje – do nowej jakości, która rzeczywiście zaszachowałaby Kreml.

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane