Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Marcin Herman,
23.11.2020 18:00

Prawa człowieka – czyli co?

Kiedyś termin „prawa człowieka” naprawdę coś znaczył. Po okrucieństwach II wojny światowej skodyfikowano je w Powszechnej deklaracji praw człowieka, a potem powielano w dokumentach krajowych oraz międzynarodowych i odbywało się to nie bez oporu ze strony różnych autorytarnych i totalitarnych sił.

Prawnicy idealiści, jak np. pochodzący z Polski amerykański karnista Rafał Lemkin, twórca prawnego pojęcia „ludobójstwo”, nie szczędzili karier i zdrowia na to, by prawo międzynarodowe piętnowało największych zbrodniarzy. Prawa człowieka były potężnym narzędziem w rozmontowaniu komunizmu i zwycięstwie wolnego świata. Kościół katolicki również, za pontyfikatu św. Jana Pawła II, wziął prawa człowieka na swoje sztandary. Coś się jednak takiego stało przez ostatnie 20–30 lat, że dziś do praw człowieka każdy się odwołuje, jak mu wygodnie. Jedni są piętnowani z tego tytułu, inni nie – jak choćby Chiny. A prawo, które stosuje się instrumentalnie, nie ma autorytetu. Co gorsza, do katalogu praw człowieka próbuje się wpisać np. „prawo” do uśmiercania najsłabszych (aborcja, eutanazja), co brzmi jak szyderstwo.

 

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane