Figura Chrystusa niosącego krzyż dzięki swojej historii stała się częścią polskich emocji. Zatrzymując się przy niej, zatrzymujemy się nad wiarą Polaków, cierpieniem i nadzieją na ostateczne zwycięstwo.
Lewicowi ekstremiści, profanując ten symbol, chcieli pokazać, że wzorem bolszewików odbierają ludziom to, co ich trzyma przy wartościach, w których wyrośli. Nic im z tego nie wyszło. Tęczowa rewolucja dotarła nad Wisłę tak jak czerwona w 1920 r., ale tu jak wszystkie inne zostanie pognana. Wszelkiej maści bolszewicy powinni mieć wiedzę, że z Polakami tak się nie da. A prezydent ma szansę wytłumaczyć Europie i światu, co jest naprawdę groźne dla wolności i godności człowieka. Dobrze, że z tej szansy postanowił skorzystać.
Najmocniejszy gest
Z całych uroczystości zaprzysiężenia prezydenta zostanie mi w oczach jeden gest pary prezydenckiej: złożenie kwiatów pod figurą Chrystusa stojącą przy bazylice św. Krzyża. Ten bogaty w wydarzenia i symbolikę dzień stał się naprawdę istotny dla polskiej wrażliwości właśnie dlatego, że prezydent powiedział w jednym momencie bardzo dużo, nie mówiąc głośno ani jednego słowa.