Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Krzysztof Wołodźko,
09.04.2020 16:00

Koniec liberalnych mrzonek

Platforma Obywatelska w opozycji to tragifarsa. Platforma u władzy w czasach pandemii COVID-19 to byłaby tragedia dla Polski i Polaków.

Efektywność publicznej ochrony zdrowia – obok samodyscypliny społecznej i zdecydowanych działań rządzących – jest najistotniejszym czynnikiem w walce z koronawirusem. Globalna pandemia, z której skutkami dziś musimy mierzyć się również w Polsce, odsyła nas do dyskusji i rozwiązań zastosowanych w większości nowoczesnych państw pierwszego świata w pierwszej połowie XX w. Publiczne systemy ochrony zdrowia nie były komunistyczną fanaberią – wprowadzono je także w państwach kapitalistycznych, często zresztą znacznie sprawniej. Zrobiono to przede wszystkim po to, by z pomocą spójnej, scentralizowanej, pozostającej pod kontrolą państwa polityki zdrowotnej poprawić dobrostan społeczny i efektywność gospodarczą. I żeby poradzić sobie ze starymi, naturalnymi przeciwnikami ludzkości, którzy od jej zarania niszczyli narody i państwa – czyli epidemiami.

Krew bucha ustami

Jeszcze w XX w., po I wojnie światowej, grypa zwana hiszpanką na całym świecie zabiła od 20 do 100 mln ludzi. Pandemia przyszła ze wschodu – wraz z żołnierzami powracającymi z wyniszczonej Rosji, nad którą rozpalała się już czerwona łuna bolszewizmu. Chorował Lwów, chorowała Warszawa, wymierały biedne wsie i gminy tworzonego na nowo polskiego państwa. Jesienią 1918 r. krakowski „Głos Narodu” podawał: „Stolarze po wsiach i miasteczkach nie robią nic innego, tylko trumny. Choroba tak wycieńcza ludność, że staje się na długi czas niezdolną do pracy. Cierpi na tym ogromnie gospodarka na roli. Nie kopie się ziemniaków, które wkrótce zaczną gnić, nie uprawia się roli pod zasiew oziminy”. A tygodnik „Piast” opisywał: „Całe gminy leżą w ogromnej gorączce, wielu chorym bucha krew z ust i nosa, wielu zrywa się w gorączce z łóżka i majaczy przez kilka dni, a kto się zaziębi – ten idzie na tamten świat. Ludzie wyglądają jak nie z tego świata. Przestrach wielki, bo znikąd nie ma ratunku. Pogrzeby odbywają się zwykle bez płaczu, bo często cała najbliższa rodzina zmarłego leży w gorączce i nie ma kto nad trumną zapłakać. Często się zdarza, że matka, leżąc bezprzytomna w gorączce, nie wie, że z domu wynoszą jej zmarłe dziecko”.

Sto lat później zamożny pierwszy świat, którego jesteśmy częścią, wygląda zupełnie inaczej. Jeszcze parę tygodni temu ten świat czuł się stuprocentowo zabezpieczony przed śmiercionośnymi pandemiami. A z całą pewnością – wbrew pojawiającym się czasem głosom ekspertów i wizjonerów – w swojej masie nie obawiał się globalnej destabilizacji wywołanej koronawirusem. Jedni mówią, że to natura powiedziała nam „sprawdzam”, drudzy przebąkują coś na temat broni biologicznej. Tak czy inaczej, widzimy właśnie, że traktowana dość lekceważąco przez ekonomiczno-polityczno-medialny liberalny mainstream polityka zdrowotna oraz sprawna publiczna ochrona zdrowia stają się priorytetem. Na to, co się dzieje, nie pomoże abonament w Luxmedzie ani prywatny dentysta. A sytuacja koronawirusowa w USA, kraju z bardzo drogą i prywatną opieką medyczną, powinna naprawdę dawać do myślenia.

„Koniec pokolenia luxmedów”

Oto znów widzimy, że dobra publiczna opieka zdrowotna to żaden socjalistyczny kaprys ani złowrogi, autorytarny konstrukt. To rzecz niezbędna, by chronić zdrowie publiczne. Aby nie dać się zaskoczyć rzeczywistości, której – wbrew popularnym cywilizacyjnym złudzeniom – człowiek nigdy stuprocentowo nie opanował. Postęp dał nam mnóstwo pretekstów, by dobrze czuć się z tą iluzją – ale ona się właśnie dezaktualizuje. Jak słusznie zauważył Bartosz Brzyski z Klubu Jagiellońskiego w tekście „Koniec pokolenia luksmedów”, nikt nie jest samotną wyspą, a złudzenie samowystarczalności i hiperkonsumpcyjnego boomu na kredyt właśnie okazało całą swoją kruchość. To może być poważny problem dla tej części klasy politycznej, która promowała ideologię postępującej prywatyzacji i likwidacji usług publicznych oraz iluzję konsumpcji bez zobowiązań tylko na własny rachunek, atrybutu „młodych, wykształconych, z wielkich miast”. Ta iluzja zastąpiła logiką wolnorynkizmu prawidła życia obywatelskiego i wspólnotowego. Dodam od siebie: paradoksem tej sytuacji jest fakt, że formacja, która wciąż szerzy tę antyobywatelską utopię, nazwała się Platformą Obywatelską. Partia rządzona niegdyś przez Donalda Tuska nie bez powodu stała się figurą ultra- i lumpenliberalizmu po polsku. Dla jednych, choć coraz mniej licznych, wciąż jest jego nadzieją, dla drugich – świadectwem kompromitacji ideologii, na której zbudowano III RP. Donald Tusk już w czasie pandemii koronawirusa zaczął mówić o potrzebie „mocnego państwa”. Jednak cała jego kariera polityczna opierała się na dogmatach prywatyzacji i urynkowienia wszystkiego, co się dało. Liberałowie à la III RP nie są w stanie zaakceptować, że pewne sfery życia publicznego – dla dobra wspólnoty narodowej, obywatelskiej i dla dobra samego państwa – muszą pozostawać w publicznej domenie. Bo liczy się coś więcej niż zysk właścicieli prywatyzowanych szpitali. I dobrze by było, żeby i politycy Zjednoczonej Prawicy głęboko przemyśleli tę prawdę w nadchodzących tygodniach, miesiącach i latach.

Sprawny system, a nie Juras!

Platforma nie tylko była za prywatyzacją szpitali. Otworzyła szeroko furtkę do samozatrudnienia personelu medycznego. Był to jedyny pomysł PO na poprawę warunków finansowych pielęgniarek i położnych oraz na radzenie sobie z narastającym brakiem kadr w opiece medycznej – publicznej i prywatnej. Sposób mocno wątpliwy, ponieważ z reguły wiązał się z bardzo silnym obciążeniem pracą, przemęczeniem i gorszą jakością opieki. Nie brał też kompletnie pod uwagę możliwych poważnych zagrożeń, choćby takich jak sytuacja epidemiczna. Skutki działań Platformy, tragikomicznej partii liberalnego „końca historii”, widzimy także teraz (niestety, większość klasy politycznej akceptuje takie realia): dziś jedna i ta sama pielęgniarka może bez problemu zarażać pacjentów koronawirusem w kilku miejscach naraz. Nie tylko w szpitalach. Zarażona koronawirusem pielęgniarka ze szpitala w Grójcu dorabiała w domu opieki w Niedabylu i cały ośrodek musiał zostać poddany kwarantannie. Chcę to mocno podkreślić: to nie jest wina tej kobiety. Takie ramy systemowe dla osób pracujących w ochronie zdrowia stworzono w III RP.

Prawda jest taka, że minister Łukasz Szumowski, jeden z najlepiej ocenianych obecnie w Polsce polityków, dźwiga dziś nie tylko ciężar walki z koronawirusem. Odziedziczył resort od dekad zaniedbywany – systemowo osłabiany na przeróżne sposoby, w imię liberalnego fantazmatu „walki z PRL”. Nikt nie miał też specjalnie ochoty słuchać ekspertów od polityki zdrowotnej, którzy mówili, że prywatyzacja bardziej dochodowych usług medycznych tak naprawdę nie jest żadnym rozwiązaniem – pudruje tylko coraz głębsze problemy systemowe.

Cóż jednak zrobić? Prawica w typie narodowych liberałów i tak nic z tego nie rozumie, bo wychowano ją w duchu korwinizmu. A liberałowie? Ich „luksmedowy” elektorat również jest przekonany, że na prywatnym rynku usług medycznych świetnie by sobie poradzili. Tylko że większość naszej biedaklasy średniej tak naprawdę nie udźwignęłaby ciężaru opłat za medyczne pakiety oferujące coś więcej niż wymrażanie kurzajek albo leczenie zęba czy sezonowego przeziębienia. A dobra, publiczna służba zdrowia jest po prostu po to, żeby radzić sobie z wyzwaniami systemowymi – od profilaktyki zaczynając, na zagrożeniu związanym z pandemią kończąc. Dziś, na początku kwietnia 2020 r., warto sobie zadać pytanie: czy wyborcy wreszcie zaczną wymagać od władz centralnych i samorządowych zwiększenia wydatków na opiekę zdrowotną? Trzeba też przemyśleć cały system ochrony zdrowia – pod kątem jego efektywności również na terenie Polski B. Czy może jednak niemała część Polek i Polaków wciąż będzie przekonana, że wystarczy sprzęt od „świętego Jurasa”, żeby wszystko było w porządku?

Tekst ukazał się w tygodniku „Gazeta Polska” nr 14 (1390)/2020

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane