Nieźle, ale patrząc na sam wynik, więcej w nim zapowiedzi katastrofy jego formacji niż potencjalnego sukcesu. Poparcie dla kandydata KO jest dwa do trzech razy mniejsze niż dla Andrzeja Dudy, a czasu na kampanię jest bardzo mało. Poza tym główny cel startu Trzaskowskiego – wejście do drugiej tury – osiągnięty jeszcze nie został. Różnica między jego poparciem a np. Szymona Hołowni jest niewielka i nie dałbym sobie uciąć ręki, kto wygra. I rzecz najważniejsza: Trzaskowski z potężnym obciążeniem związanym ze wspieraniem radykalnych organizacji lewicowych i fatalnymi rządami w Warszawie, a przede wszystkim agresją werbalną ma najmniejsze szanse spośród liczących się kandydatów, by pokonać Andrzeja Dudę. Uratuje PO, ale okrojoną o nową partię Hołowni. Czego więcej może jeszcze oczekiwać od opozycji Jarosław Kaczyński? Jak to mówią, chłop śpi, a w polu mu samo rośnie.