Wcześniej przekonałem się, że bezkarni w tym zakresie pozostaną też pracownicy Służby Kontrwywiadu Wojskowego zajmujący się mną w ramach operacji o kryptonimie „P”. Szczególnie pani porucznik, której podpisy widnieją w materiałach na mój temat. Dlaczego tak się stało? Albo brakuje dokumentacji (została zniszczona), albo determinacji innych funkcjonariuszy służb do rozliczenia swych kolegów. Taka bezkarność jest jednak niszcząca i może tylko prowadzić do jeszcze bardziej zuchwałych działań.