O programie „Tak jest” w wykonaniu Andrzeja Morozowskiego pisaliśmy kilkukrotnie - dziś po południu dziennikarz znany powszechnie ze swej apolityczności znalazł się na drugim planie, choć zapoczątkował „dyskusję” o ustawie medialnej. Oczywiście, rzucił się na PiS, wspomniał o komisjach ze stanu wojennego weryfikujących dziennikarzy, sugerował, że pojawią się podobne z pytaniami o stosunek do katastrofy smoleńskiej. Czyli Morozowski w swoim stylu...
CZYTAJ WIĘCEJ: Andrzej Morozowski bredzi na antenie TVN24 - zaatakował PiS listą... pedofilów
CZYTAJ WIĘCEJ: Gwiazdor TVN24 popłynął... Olbrychski wpadł pijany, a on tropi polityczną zemstę
Goście, posłowie Jacek Protasiewicz (PO) oraz Paweł Szefernaker (PiS) rozpoczęli wymianę poglądów. Pierwszy grał „starą płytą”, wydumanymi zarzutami o zamachu na demokrację, o ataku na wolne media itp., itd.
Polityk PiS nie zamierzał biernie przysłuchiwać się kalumniom. Najpierw skompromitował Morozowskiego zadając jedno, proste pytanie: „na jakiej podstawie pan redaktor tak twierdzi?”. Ten nie odpowiedział, jedynie powtarzał to samo pytanie o rzekome komisje weryfikacyjne, a już do klasyki dziennikarstwa powinien przejść zwrot „ok, jego (zapisu o komisjach - dop. red) może nie być, ale może być”.
Jacek Protasiewicz podłączył się do dyskusji na tym samym poziomie. Mówił, mówił, aż palnął... Przypomniał, że Adolf Hitler i naziście zostali wybrani w wyborach, a konsekwencje były tragiczne dla całego świata. Aluzja już znana, obrzydliwa, powtarzana przez wielu polityków opozycji. Ale z ust Protasiewicza? Szybko więc doczekał się kontry.
- powiedział poseł Szefernaker.- Jestem bardzo zniesmaczony tymi porównaniami. Nie chciałbym już być wobec pana bardzo niegrzeczny, bo podobnych porównań pan udzielał w tych słynnych wypowiedziach we Frankfurcie na lotnisku i są one tyle warte, co tamte wypowiedzi
Poseł Platformy udał, że nie słyszy. Więc przypominamy historię sprzed niemal dwóch lat, gdy w lutym 2014 roku ówczesny europoseł Platformy Obywatelskiej wywołał „nazistowski skandal” na lotnisku we Frankfurcie. O incydencie poinformował niemiecki dziennik „Bild”, bo wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego był pod wpływem alkoholu. Miał krzyczeć „Heil Hitler”, wyzywać celników od nazistów i pytać jednego z nich, czy kiedykolwiek był w Auschwitz. Musieli interweniować policjanci. Protasiewicz został wyprowadzony w kajdankach.