Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Media

Gosiewska: pokazali burdę, a nie Marsz

W mojej ocenie sytuacja wyglądała tak, że zależało pewnym ośrodkom, aby pokazać burdę uliczną, a nie Marsz.

Autor:

W mojej ocenie sytuacja wyglądała tak, że zależało pewnym ośrodkom, aby pokazać burdę uliczną, a nie Marsz. Kiedy cel został osiągnięty, policja odpuściła i Marsz przebiegał prawidłowo – mówi w rozmowie z portalem Niezalezna.pl Małgorzata Gosiewska - posłanka PiS, która interweniowała w obronie uczestników Marszu u policyjnych dowódców.

Policja strzelała do manifestantów, użyła gazu. Jak pani ocenia takie zachowanie policji?
W mojej ocenie sytuacja wyglądała tak, że zależało pewnym ośrodkom, aby pokazać burdę uliczną. Żeby pokazać jeden marsz grzeczny i prawidłowy, a drugi jako właśnie burdę. I stąd była tak ostra, prowokacyjna interwencja policji. Oczywiście, to zostało pokazane. Kiedy cel został osiągnięty, policja odpuściła i Marsz przebiegał prawidłowo. Ale to już się nie przebiło w mediach.

Ktoś musiał wydawać rozkazy. Czy prowokacja to nie za słabe słowo, by określić te działania? Jaki miały cel?
Te działania miały miejsce w różnych miejscach Warszawy. Prowokacje działy się jeszcze przed rozpoczęciem Marszu. Zatrzymano przecież Węgrów. Otoczono i pobito kibiców, którzy przyjechali z Kielc. To niezwykle smutne. W takim kraju żyjemy. Chodziło o skompromitowanie ludzi, którzy walczą o jakiekolwiek zmiany w Polsce, skompromitować każdego, kto próbuje protestować przeciwko obecnej sytuacji.







Autor:

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane