Z dużym niepokojem patrzę na zapędy władzy w ograniczaniu wolności mediów. PO nie zreformowała prawa prasowego, które de facto pochodzi ze stanu wojennego. Próbuje, jak może, ograniczyć swobodę działania internetu. Funkcjonują rujnujące dziennikarzy zapisy prawa cywilnego i zupełnie haniebne prawa karnego. Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji politycznie przypomina departament ministerstwa propagandy. Odebranie możliwości nadawania cyfrowego mediom związanym z Radiem Maryja – bez względu na to, czy ktoś lubi, co te media nadają, czy nie – jest niszczeniem demokracji. Przynajmniej milion Polaków utożsamia się z Radiem Maryja i państwo ma obowiązek traktować ich tak jak odbiorców innych mediów.
W interesie władzy jest, by media, dzisiaj krytyczne wobec niej, rozwijały się. Władza niekontrolowana potrafi się bowiem degenerować tak bardzo, że niszczy samą siebie. Lepiej czuć na plecach oddech opinii publicznej niż rozzuchwalonych gangsterów i bezkarnych funkcjonariuszy służb. Władza bez kontroli opinii publicznej staje się zakładnikiem własnej siły. To, że ekrany telewizorów zapełnione są licznymi kanałami telewizji, nie oznacza pluralizmu. Tak samo pluralizmem nie jest drukowanie wielu tytułów gazet.
Chodzi o to, by te media naprawdę się różniły. Tylko ostra dyskusja dziennikarzy i publicystów o różnych poglądach dobrze świadczy o demokracji. Nie głosujmy i nie popierajmy polityków, którzy zatykają nam usta. Oni są największymi przeciwnikami demokracji, szkodzą zarówno lewicy, jak i prawicy.