Jak już pisaliśmy na naszych łamach, sposób bycia europoseł Spurek nie jest tylko pozą używaną do prowadzenia mediów społecznościowych - w rzeczywistości współpraca jest z nią równie trudna. Okazuje się, że średnia długość pracy w jej biurze wynosi około pół roku, a po jej zakończeniu "byli pracownicy odchodzą znerwicowani".
Spurek przeszkadza nawet to, co jedzą jej podwładni - nie akceptuje nawet kanapki z jajkiem. Współpracownicy nazywają ją zimną perfekcjonistką, która pozostawia po sobie same spalone mosty.
Może jestem po prostu wymagająca? Najwięcej wymagam od siebie i za wszystko ponoszę osobistą odpowiedzialność
- mówi Newsweekowi posłanka.
"To katastrofa"
Pytana o sprawę na antenie Radia ZET poseł Lewicy Joanna Scheuring-Wielgus (dawna koleżanka Spurek z jednej partii: Wiosny) wyznała, że zakaz jedzenia kanapek z jajkiem uważa za katastrofę.
- To jest po prostu przegięcie
- stwierdziła.
- Myślę, że Sylwia dlatego mówi to w sposób kontrowersyjny, by wzbudzić zainteresowanie, ale jeśli ktoś chce się zająć ochroną zwierząt, to może też to mówić inaczej
- powiedziała – oznajmiła dodając, że z wypowiedzi Spurek niezadowoleni są też Zieloni.
- Nie można na siłę narzucać ludziom tego, co się samemu przestrzega
- podkreśliła.