Jeśli może pan wybrać między windą a schodami, co pan wybiera? Pytam w kontekście prewencji cukrzycy.
Oczywiście, że wybieram schody. Profilaktyka cukrzycy to tak naprawdę dwie rzeczy: ruch - czyli właśnie te symboliczne schody i zdrowe odżywianie.
Bo na tę chorobę może zapaść każdy z nas...
Tak, to pandemia XXI wieku. Tak, jak wskazują dane - nie tylko polskie i europejskie, ale światowe - co 5 sekund, ktoś na cukrzycę zachoruje, a co 6 sekund, ktoś umiera z powodu powikłań z nią związanych. Cukrzyca może dotyczyć każdego z nas! Istotne jest, jak przebiega. Przez wiele lat, szczególnie cukrzyca typu II, a to najczęstsza postać tej choroby, może mieć bezobjawowy charakter. Pierwszymi objawami u pacjentów nierzadko są dopiero powikłania. My szukamy np. przyczyn zaburzenia czucia u chorych, albo problemów ze wzrokiem, nerkami i dopiero, gdy zbadamy cukier, widzimy, że wynosił 300 mg/dl. A pacjent funkcjonuje normalnie. To jest choroba bardzo podstępna. Wyjaśniając problem często pokazuję cukrzycę w porównaniu do zawału serca. Gdy ktoś ma zawał odczuwa ból i szuka pomocy. Idzie do lekarza pierwszego kontaktu, zgłasza się na SOR, izbę przyjęć, szuka pomocy, bo odczuwa ból. Pacjent z cukrzycą często nie ma żadnych objawów. Nierzadko zawał, który się pojawia, jest konsekwencją cukrzycy, o której ten człowiek nie wiedział, albo doszło u niego do uszkodzenia tkanek, a on nie odczuwa nawet bólu, właśnie z powodu tej choroby.
Jeśli chodzi o regiony Polski, najwięcej przypadków jest w województwie śląskim. Dlaczego?
Wyjaśnię, to tak jak tłumaczy się często problemy niemedyczne. Na takie liczby składa się wiele czynników, przede wszystkim starzenie się społeczeństwa. Dalej - na Śląsku występuje wiele przypadków nadwagi i otyłości. Mamy tu dosyć duże zaludnienie. Pacjenci gonią za codziennością, nie myśląc o swoim zdrowiu. Mamy mniejszą aktywność fizyczną, bo wiele pracujemy, nie po 8, ale po kilkanaście godzin dziennie, więc kiedy taką aktywność można byłoby uprawiać... Bieganie w domu na bieżni, to nie to samo, co nordic walking na świeżym powietrzu. Ta druga forma aktywności ma zupełnie inny wpływ na nasze zdrowie, na prawidłowe funkcjonowanie naszego organizmu. Poza tym powtórzę jeszcze raz, starzejemy się.
Przypadków cukrzycy typu II będzie więcej. Już widzimy, że coraz więcej potrzeba domów opieki, oddziałów geriatrycznych, ZOL-i. Jesteśmy coraz starsi i chorób z tym związanych, też będzie więcej.
Ile osób rocznie zapada na cukrzycę typu II?
Dane są bardzo różne. Generalnie mówi się, że w Polsce na cukrzycę choruje między 3,5 a 3,8 miliona osób. W tym 3 miliony osób ma rozpoznaną chorobę, czyli prawie milion ludzi o niej nie wie. Dane statystyczne pokazują, że choruje między 9 a 10 proc. populacji Polski. Na Śląsku chorych jest 350-400 tys. Mamy na Śląsku do czynienia z ogromną rzeszą pacjentów. Ja to widzę nawet w ośrodku, w którym pracuję, w Zagłębiowskim Centrum Onkologii, gdzie funkcjonuje oddział diabetologii i poradnia diabetologiczna. Ciągle zwiększamy liczbę specjalistów przyjmujących chorych, a kolejki się wydłużają. Wzrost zachorowalności jest większy niż liczba przybywających lekarzy, którzy mogliby walczyć z tą chorobą.
Wieloletni dyrektor ośrodka rehabilitacji kardiologicznej w Reptach na Śląsku, powiedział mi, że cukrzyca weszła tam wraz z pierwszym pacjentem chorym na serce.
To bardzo istotne. U pacjentów z cukrzycą zwiększa się ryzyko chorób sercowo-naczyniowych. Dla przykładu ryzyko zawału serca jest dwu..., trzykrotnie większe u osób z cukrzycą, niż bez niej. A ryzyko udaru mózgowego, czyli też choroby naczyń, jest u takich chorych dwa razy większe.
Naprawdę ok. 70 proc. osób z cukrzycą umiera z powodu chorób naczyniowo-sercowych.
To przerażające dane.
Tak. A to tylko wierzchołek góry lodowej, bo cukrzyca nie uszkadza tylko układu sercowo-naczyniowego, czyli serca, dlatego że działa niekorzystnie na nasz organizm. Jest też najczęstszą przyczyną dializ nerek, ślepoty, amputacji. Mamy więc z czym walczyć i o co dbać.
W Zagłębiowskim Centrum Onkologii zajmujecie się tzw. stopą cukrzycową. Wyjaśnijmy to pojęcie.
To bardzo bliski mi temat. Tym powikłaniem cukrzycy u naszych chorych zajmuje się od długiego czasu nasze centrum, jako jedyne w województwie śląskim. Byliśmy drugim ośrodkiem powiatowym w Polsce, po Szamotułach, które realizowało program leczenia stopy cukrzycowej. W całej Polsce takich ośrodków było 5, 3 ośrodki kliniczne: Warszawa, Kraków i Gdańsk - i dwa powiatowe: Szamotuły i Dąbrowa. Było to duże wyróżnienie dla nas.
Wyniki programu są rewelacyjne. U nas porównywalnie, jak w Szamotułach, gdzie ten program powstał, większość pacjentów zostało wyleczonych.
Mieliśmy tylko jedną amputację spowodowaną zresztą innymi powikłaniami, nerkowymi, więc ona nie dotyczyła stricte stopy cukrzycowej. Stopa cukrzycowa to jedno z bardziej uciążliwych powikłań cukrzycy, bo powoduje trwałe kalectwo. Pacjent, który ma amputowaną kończynę nie wróci już nigdy do pełnego zdrowia, nie będzie mógł funkcjonować, tak jak wcześniej. Ta sytuacja też jest złożona. Dochodzi do zaburzeń ukrwienia, neurologicznych, czyli unerwienia kończyny, do powstania ran, które jeżeli są źle prowadzone, co bardzo często ma miejsce, daje opłakane skutki. Na takiego pacjenta trzeba spojrzeć holistycznie. Dzięki pilotażowemu programowi Ministerstwa Zdrowia u pacjentów na naszym oddziale mogliśmy wykonywać, m.in. drobne zabiegi chirurgiczne, by usuwać zainfekowane tkanki kostne i opiekować się chorymi kompleksowo. Pokazaliśmy, że to ma sens i powoduje wygojenie ran. Do programu było włączonych 33 pacjentów. Byliśmy drugim ośrodkiem po Szamotułach, pod względem liczby chorych, ośrodki kliniczne opiekowały się mniejszą liczbą pacjentów. Program zakończył się w ubiegłym roku. Obecnie nie jest realizowany. Zabiegamy w Ministerstwie Zdrowia i w Narodowym Funduszu Zdrowia, by albo wszedł do koszyka świadczeń na stałe, albo został przedłużony. Z tego, co wiemy brana jest pod uwagę raczej ta pierwsza wersja, by program został włączony do koszyka świadczeń.
Co powinno nas zaniepokoić w naszym organizmie? Kiedy powinniśmy zacząć myśleć o cukrzycy?
Jeżeli ktoś mało się rusza, jest po 45. roku życia, nie uprawia żadnego sportu i źle się odżywia, ma nadwagę, otyłość, powinna mu się zapalić pomarańczowa lampka, że trzeba na poziom cukru we krwi zwracać uwagę. Ja zachęcam, by przy każdym badaniu u lekarza pierwszego kontaktu, w badaniach przesiewowych - wykonać prosty pomiar glukozy, nawet glukometrem. To proste badanie. Tanie, które jeśli pokaże nieprawidłowy wynik zmusza, by dalej robić badania i sprawdzić, co się dzieje w organizmie.
A takiego badania się nie przeprowadza.
Nie, i jak pokazują dane, prawie milion osób nie wie, że ma cukrzycę. Ludzie wolą dbać o przeglądy swoich samochodów raz w roku niż o przeglądy własnego zdrowia.
Podsumujmy naszą rozmowę. Jakie jest pana marzenie, jeśli chodzi o cukrzycę?
Mamy teraz wiele możliwości. Np. są wdrażane do leczenia nowe cząsteczki, które przechodzą bardzo szczegółowe badania, choćby bezpieczeństwa kardiologicznego. Wyniki są bardzo obiecujące, co mnie cieszy.
Moim marzeniem jest też, by na Śląsku, gdzie mamy najwięcej amputacji kończyn dolnych, ta tendencja się odwróciła, m.in. dzięki mojemu ośrodkowi, ale też zwiększaniu świadomości u pacjentów czy zaangażowaniu nas lekarzy w propagowanie zdrowego trybu życia.