"Nie ma już takiego tłustego mięsa jak jeszcze kilka lat temu, naukowcy po prostu świnię odchudzili i to bardzo mocno"
- powiedział Lisiak. Na skutek pracy hodowlanej, odpowiedniego żywienia i postępowania ze zwierzętami uzyskujemy dzisiaj tuczniki, w których zawartość mięsa wynosi aż 57 proc. Dwadzieścia lat temu (1997 r.) mięsność świń była na poziomie 47 proc.
"Jest to chude, dobre, zdrowe mięso" - zapewnił profesor.
Dlaczego mięso powinno zastąpić wiele suplementów, do których jesteśmy stale namawiani, dlatego - odpowiada Lisiak - bo mięso zawiera duże ilości żelaza, znacznie większe niż szpinak, który zawiera 2,8 mg żelaza na 100 g. Np. karkówka zawiera 6,4 mg/100 g, a żeberka - 5,0 mg/100g, a więc dwa raz więcej niż powszechnie zalecany szpinak.
Jeżeli porówna się długość życia i spożycie wieprzowiny w poszczególnych krajach, to widać wyraźnie korelację. Im więcej zjadamy tego mięsa, tym dłużej żyjemy - zaznaczył profesor. Dodał, że z pewnością taki wywód jest obarczony pewnym błędem, ale chodzi o to by nie dać się przekonać różnym organizacjom i osobom, które twierdzą, że przez to, iż jemy dużo wieprzowiny, to krócej żyjemy.
Jak mówił Lisiak, spożycie mięsa w Polsce jest w ostatnich latach dosyć stabilne na poziomie 70 kg, w 2016 r. - wyniosło 72,0 kg. O ile zjadamy mniej więcej tyle samo wieprzowiny - ok. 40 kg na osobę rocznie, to rośnie konsumpcja drobiu. Dlaczego preferujemy drób - bo jest tani. Wołowina jest natomiast relatywnie droga, więc jej spożycie jest niewielkie - na poziomie 2 kg rocznie.
Polacy kupują wieprzowinę niezależnie od ceny. Widać to w długim okresie, gdzie mimo wahań cen, spożycie zmienia się nieznacznie. Natomiast odwrotnie jest w przypadku wołowiny, gdy mięso to drożej - konsumpcja spada.
Kolejnym mitem jest: wieprzowina zawiera duże ilości cholesterolu. Nowe badania pokazują, ze tak nie jest - zaznaczył Lisiak. Np. łopatka i szynka wieprzowa zawiera 54 mg/100 g, polędwica wołowa - 59 mg/100 g, szponder - 75 mg/100 g, a udko kurze aż 84 mg/100 g mięsa.
O negatywnych opiniach na temat mięsa mówił też podczas wielkanocnego spotkania dr Ryszard Kowalski z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. Wskazał, że w prasie i w internecie na temat mięsa najczęściej czytamy opinie, że mięso szkodzi zdrowiu.
Podejście do spożywania posiłków jednak zmienia się, konsumenci są coraz bardziej świadomi i np. chcą wiedzieć skąd pochodzą produkty (mięso) i jak zwierzą było żywione.
Zmieniają się też trendy konsumenckie. Młode pokolenie chce korzystać z gotowych potraw i jak najmniej czasu poświęcać na przygotowanie posiłków. Coraz częściej można zobaczyć model konsumpcyjny, w którym zastępuje się tradycyjne: śniadania, obiady i kolekcję jedzeniem kilka razy dziennie różnych przekąsek. I na te trendy musi odpowiadać przemysł. Branża mięsna śledzi tendencje zachodzące na rynku konsumenckim i odpowiada na zapotrzebowanie dostarczając różnorodne produkty np. różne rodzaje kabanosów, snaków czy czipów mięsnych w małych opakowaniach.
Kowalski zwrócił też uwagę, że są też tacy konsumenci, który preferują jedzenie mięsa i na takich odbiorców rynek musi być także przygotowany. Np. w Stanach Zjednoczonych są restauracje, które oferują potrójnego czy poczwórnego hamburgera, który dostarcza tyle kalorii, ile wynosi zapotrzebowania dla ciężko pracującej osoby na kilka dni. I tylko od nas zależy czy człowiek z umiarem będzie jadł mięso czy też będzie "wcinał" duże ilości kalorycznych hamburgerów i od tego zależy zdrowie - podsumował Kowalski.
Coroczne spotkanie "Wielkanoc - mięsne święta, polska tradycja" finansowane są z funduszy promocji mięsa: wieprzowego, wołowego oraz drobiowego.