Oczywiście, że co roku zdarza się coś, co nas zaskakuje, ale lubimy to
- mówi Jarosław Ciszek rzecznik prasowy 26. MFKiP w Będzinie.
Kolędowa tradycja, na którą stawiamy nie jest czymś, co możemy zamknąć w skansenie albo w bocznej kaplicy kościoła. Ona żyje, rozwija się. Z tej tradycji czerpią wykonawcy odciskając na niej swoje piękno. Często słysząc kolejną kolędę nie jesteśmy w stanie stwierdzić z jakim utworem mamy do czynienia. To piękne!
Wykonawcy mają, co roku do pokonania dwa etapy. W I. w 40 ośrodkach w Polsce, na Litwie, na Białorusi i na Ukrainie pojawiło się ponad 1600 wykonawców. W drugim etapie przed jurorami (prof. Ewa Biegas z Akademii Muzycznej w Katowicach, przewodnicząca oraz prof. Teresa Krasowska z Akademii Muzycznej w Poznaniu, adiunkt Instytutu Muzyki UMCS w Lublinie i prof. ks. Paweł Sobierajski z AM w Katowicach) zaprezentuje się do soboty prawie 150 podmiotów.
Udział w festiwalu za każdym razem jest dla mnie przeżyciem estetycznym, ale też przeżyciem wiary. Tutaj Pan Bóg z ust dziecięcych, młodzieży, dorosłych odbiera wielką chwałę. To jedna wielka liturgia, która pozwala nam wierzyć w to, że Duch w narodzie żyje, a wiara ciągle się umacnia. Nie tylko w Polsce. Przedstawiciele Litwy, Białorusi, Ukrainy z wielką pieczołowitością przygotowują się do występów. Nie byłoby to możliwe, gdyby nie to, że kultywują w swoim środowisku język ojczysty i patriotyzm. Jesteśmy jedną wielką rodziną chrześcijańską, ale i rodziną polską
- podkreśla ks. Sobierajski.
Wspomina np. młodego człowieka pochodzącego z Ukrainy, który jechał całą noc pociągiem, by wystąpić na festiwalu w Będzinie i został okradziony. Stracił cały bagaż. Mimo, że nie miał nawet odpowiedniego stroju, (nie skradziono mu tylko bandury) jego ukraińska kołysanka "Śpij Jezusku, śpij" zahipnotyzowała jurorów.
Sala koncertowa zamieniła się w wielką katedrę, gdzie wśród drewnianych ścian nagle pojawiły się wielkie łuki gotyckie i sklepienia, a wnętrze nabrało niesamowitej głębi
- dodaje ks. Paweł Sobierajski. - Oczywiście chłopak został jednym z laureatów festiwalu.
Nie tylko laury MFKiP, ale i sam udział w festiwalu to często drzwi do kariery. Wśród uczestników są m.in. Alicja Bachleda-Curuś, Andrzej Lampert, Margaret, czy śpiewający dziś na scenach całej Europy bass: Piotr Lempa.
Czwartek był pierwszym dniem przesłuchań II etapu. Na scenie zaprezentowali się: zespoły, soliści, duety, chóry. Każdy wykonał 2 lub 3 utwory. Zespół wokalno-instrumentalny „Sounding Strings" z Miejskiego Centrum Kultury w Bełchatowie przedstawił tradycyjną kolędę "Pójdźmy wszyscy do stajenki", "Kolęda na niebie, kolęda na ziemi" i współczesną pastorałkę "Bambino jazzu".
W zespole główny trzon tworzą instrumenty klawiszowe, ale mamy też instrumenty dęte, strunowe i wokalistów. Przyjechaliśmy 15-osobową grupą, w której są osoby dorosłe, młodzież i dzieci. W zespole występuje też moja córka Michasia i syn Marcel. Nasz zespół działa od roku i mamy kolędy w repertuarze, dlatego wzięliśmy udział w przesłuchaniach i udało się, jesteśmy w II etapie. Atmosfera jest świetna, bardzo nam się podoba na festiwalu
- opowiada Arkadiusz Załęczny, kierownik zespołu i gitarzysta.
O wykonawców dba ok. 100 wolontariuszy, uczniów zagłębiowskich liceów i szkół podstawowych. Młodzi ludzie np. są przewodnikami solistów, członków chórów itd. Wskazują miejsce, gdzie można się rozśpiewać, można otrzymać darmowy obiad (przygotowano ich prawie 1000) lub nocleg. Ale pomagają też w innych pracach.
Organizatorami są Fundacja Ogólnopolski Festiwal Kolęd i Pastorałek, której szefuje ks. Piotr Pilśniak pomysłodawca festiwalu oraz UM Będzin i diecezja sosnowiecka.
Łącznie w festiwalu w tym roku uczestniczy ok. 20 tys. osób. 25. jubileuszowa edycja w ub.r. odbyła się pod patronatem prezydenta Andrzeja Dudy.