Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Lifestyle

Kamień z pola może być droższy niż złoto, ale w Polsce nie każdy może go zabrać

W ziemi leży mnóstwo kamieni. Większość z nas nawet na nie nie zwraca uwagi. Gdy pod butem natrafimy na coś ciężkiego, z reguły kopiemy na bok i idziemy dalej. Tymczasem taki kamień może być wart fortunę. Problem w tym, że nawet jeśli to my go znajdziemy, nie zawsze będziemy mogli go zatrzymać.

Przelatujące meteoryty od lat wzbudzają mnóstwo emocji. Każdy, kto kiedyś zobaczył na niebie jasną smugę, pewnie choć raz zastanowił się, gdzie to wyląduje. Niektórzy jednak na obserwacji nie poprzestają. Ruszają w teren i poszukują "kosmicznych" obiektów, które mogły spaść na ziemię. Problem w tym, że w Polsce taka przygoda szybko może się zamienić w konflikt z prawem.

Zacznijmy od tego, że w grę wchodzą całkiem spore pieniądze. Według niemieckiego handlarza meteorytami Stephana Deckera, którego wypowiedź przytaczały polskie media, najrzadsze okazy są warte ponad 21 tys. zł za gram, czyli o wiele więcej niż złoto. Jednak polskie prawo nie mówi konkretnie i wprost, do kogo taki kamień należy po znalezieniu. Opinie ekspertów zaś są podzielone. Do tego jeszcze dochodzą zakazy i kary, o których znalazca często dowiaduje się zbyt późno.

Dwóch ekspertów, dwie różne opinie

Wróćmy jednak do opinii ekspertów. Andrzej Kotowiecki, były prokurator i współzałożyciel Polskiego Towarzystwa Meteorytowego, uważa sprawę za otwartą. Meteoryt to według niego rzecz ruchoma, a nie część gruntu, więc znalazca może nabyć jego własność przez zawłaszczenie

Z kolei dr hab. Krzysztof Szopa z Instytutu Nauk o Ziemi Uniwersytetu Śląskiego mówi co innego. Według jego wypowiedzi, przytoczonej przez Wirtualną Polskę, meteoryt należy do właściciela gruntu, na którym go znaleziono.

Zanim ruszymy z łopatą w poszukiwaniu kosmicznych pozostałości warto też wiedzieć kilka dodatkowych rzeczy. Po pierwsze na cudzym polu czy innym gruncie potrzebna jest zgoda właściciela, najlepiej pisemna. Po drugie, w parkach narodowych i rezerwatach obowiązują zakazy wydobywania skał i minerałów, a w rezerwacie Meteoryt Morasko pod Poznaniem trzeba mieć zgodę zarządcy.

Nie wywieziesz za granicę bez pozwolenia

Samo szukanie meteorytów nie wymaga pozwolenia konserwatora zabytków, nawet z wykrywaczem metali, o ile nie poszukuje się zabytków. Zgodnie z polskim prawem, od 2018 roku kto szuka zabytków bez pozwolenia, popełnia przestępstwo zagrożone karą do dwóch lat pozbawienia wolności.

Natomiast wywóz meteorytu za granicę wymaga zezwolenia Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska. Handel takimi okazami w kraju jest co do zasady dozwolony.

Trzy historie w Polsce

Jak to wygląda w praktyce, pokazują trzy polskie historie. Pierwsza pochodzi z 2011 roku. 30 kwietnia kamień spadł na budynek gospodarczy w Sołtmanach pod Giżyckiem. Ważył około kilograma. Po dwóch tygodniach właścicielka gospodarstwa sprzedała Uniwersytetowi Śląskiemu 65-gramowy fragment za 12 tys. zł, czyli około 185 zł za gram. 

Druga jest spod Poznania. 14 lat temu zespół badaczy pod kierunkiem prof. Andrzeja Muszyńskiego wykopał w rezerwacie Morasko okaz o masie 261 kg. Pięć lat później dwaj poszukiwacze, Andrzej Owczarzak i Michał Nebelski, znaleźli jeszcze większy. Tym razem poza granicami rezerwatu.

Trzecia jest bardzo świeża, bo z bieżącego roku. 17 kwietnia kosmiczny bolid przeleciał nad Wielkopolską i województwem łódzkim. Pięć dni później Anna i Paweł Walczakowie znaleźli w gminie Zadzim żelazny meteoryt o masie 2,9 kg. Miejsce spadku wyznaczono na podstawie nagrań kamer, a sam kamień tkwił około 40 centymetrów pod ziemią
Znalazcy zadeklarowali przekazanie próbek do oficjalnej klasyfikacji i udostępnienie okazu na wystawy.

 

Źródło: niezalezna.pl

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Lifestyle