Czy susza to już norma?
Jeszcze kilkanaście lat temu letnia susza była zjawiskiem sezonowym. Dziś pojawia się regularnie. W rzeczywistości od ponad dekady Polska doświadcza coraz płytszego nawodnienia gleb, wysychających rzek i nieregularnych opadów. Co istotne, całkowita ilość deszczu nie musi maleć, by pojawił się problem — zmienia się jego struktura.
Zimowe miesiące przynoszą więcej opadów niż dawniej, ale latem coraz częściej mamy do czynienia z długimi okresami bez kropli wody, przerywanymi gwałtownymi, ale krótkimi burzami. Ten model opadowy nie sprzyja magazynowaniu wody przez przyrodę. Gwałtowne deszcze szybko spływają do kanalizacji lub wysychają, zamiast nawadniać glebę i zasilać ekosystemy wodne.
Dlaczego mamy suszę, skoro czasem pada? To, co się liczy to nie tylko suma opadów, ale ich rozkład w czasie. Regularne, łagodne deszcze są znacznie bardziej wartościowe niż intensywna burza raz na kilka tygodni.
Rzeki i mokradła — fundamenty, które się kruszą
Wysychające rzeki to jedno z najbardziej alarmujących zjawisk współczesnej Polski. Nawet te cieki wodne, które dotąd uchodziły za stabilne, dziś nierzadko mają tak niski poziom wody, że przestają spełniać swoje funkcje — zarówno dla ludzi, jak i dla przyrody.
Mokradła i torfowiska, będące naturalnymi gąbkami dla wody i magazynami węgla, znikają niemal niezauważalnie. W ich miejsce pojawiają się suche połacie terenu, które nie tylko nie pełnią już funkcji ekologicznej, ale stają się bardziej podatne na pożary i erozję.
A dlaczego torfowiska są ważne? Torfowiska magazynują ogromne ilości dwutlenku węgla — ich degradacja uwalnia ten gaz z powrotem do atmosfery. To bomba klimatyczna w zwolnionym tempie.
Gleba – coraz mniej żyzna i coraz bardziej ulotna
Zmieniający się klimat i brak pokrywy śnieżnej zimą sprawiają, że gleby wysychają szybciej, a ich struktura ulega zubożeniu. Bez wystarczającej ilości wody gleba traci życie mikrobiologiczne, spada jej zdolność do zatrzymywania składników odżywczych i próchnicy. W niektórych regionach kraju notuje się zjawisko eolicznej erozji gleby — czyli wywiewania warstwy próchniczej przez wiatr.
Czy gleba może zniknąć? W skrajnych przypadkach dochodzi do utraty warstwy urodzajnej w tempie szybszym niż jej naturalne odtwarzanie. Powrót do pierwotnej żyzności może zająć setki lat — o ile w ogóle będzie możliwy.
Lasy – osłabione strażnice ekosystemów
Drzewa, choć wydają się odporne, są w rzeczywistości niezwykle wrażliwe na długotrwały stres wodny. Szczególnie narażone są gatunki iglaste - sosny i świerki, które dominują w wielu polskich lasach. Brak opadów osłabia ich systemy korzeniowe, co czyni je łatwiejszym celem dla szkodników i chorób grzybowych. Zmiany w strukturze lasów powodują też spadek bioróżnorodności i wzrost ryzyka pożarów.
Tak więc rodzi się pytanie - czy polskie lasy przetrwają zmiany klimatu? Niektóre tak, ale wiele drzew nie jest przystosowanych do cieplejszego i suchszego klimatu. Bez zmian w gospodarce leśnej, wiele z nich może przestać funkcjonować jako stabilne ekosystemy.
Co jeszcze bezpowrotnie tracimy?
- Różnorodność życia – kiedy wysychają łąki, bagna i wilgotne lasy, wiele gatunków zwierząt i roślin po prostu nie ma już gdzie żyć. Dotyczy to zwłaszcza ptaków wodnych, płazów czy rzadkich roślin, które są silnie związane z wilgotnym środowiskiem.
- Zdolność do zatrzymywania wody – naturalne tereny jak torfowiska, mokradła czy doliny rzeczne dotąd działały jak ogromne gąbki, które magazynowały wodę i oddawały ją wtedy, gdy była potrzebna. Gdy te ekosystemy wysychają, znika naturalna ochrona przed suszą i powodzią, a woda pitna staje się coraz trudniej dostępna.
- Stabilność środowiska – bez odpowiedniej ilości wody cały ekosystem przestaje działać jak dobrze naoliwiony mechanizm. Zaburzone zostają relacje między gatunkami, pojawiają się luki w łańcuchu pokarmowym, a środowisko staje się coraz mniej odporne na zmiany i kryzysy.