Jak opisuje portal guitarworld.com, wujek, którego kości posłużyły do budowy instrumentu, zmarł w latach 90-tych w Grecji. Za życia zaś zadeklarował chęć oddania swojego ciała do celów naukowych. Tak też się stało. Zwłoki mężczyzny służyły studentom medycyny ponad dwadzieścia lat.
- Po dwudziestu latach jego szczątki zostały pochowane, a moja rodzina musiała płacić za miejsce na cmentarzu. Był to spory problem, bo Kościół w Grecji nie chce pozwalać na kremację
- opowiada Prince Midnight, który wystarał się o to, aby szczątki wujka wróciły do USA.
- Dostałem pudełko pełne kości i nie za bardzo wiedziałem, co mam z nimi zrobić. Zakopać je? Skremować? Schować na strychu? Wszystko wydawało mi się złym pomysłem, by upamiętnić kogoś, kto wciągnął mnie w heavy metal
- wyznaje.
The dead shall shred! Half @fender Telecaster and half my uncle Filip’s repatriated remains. #telecastercustom #guitar #customguitar #skeletar #skelecaster #fendertelecaster
Opublikowany przez Prince Midnight Poniedziałek, 8 lutego 2021
Okazuje się, że ostatecznie postanowił stworzyć z nich... gitarę. Sam. Jak opowiada, największym wyzwaniem było skonstruowanie gitary w taki sposób, by się nie rozstrajała. Problemem pozostaje też bicie w struny, które.... ograniczają wystające żebra.
- Wierzę, że wujek Filip jest tutaj - w sensie przenośnym i dosłownym. Czuję jego obecność i mam wrażenie, że podoba mu się jego nowe, "metalowe" wcielenie
- podsumował Prince Midnight.
Pierwszym utworem, który muzyk zagrał "na wujku" był cover "Transilvanian Hunger" norweskiego Darkthrone.