Vlada Muravets, wraz ze swoim synem, Jarosławem, uświetnili kończący się dzisiaj XVII Zjazd Klubów "Gazety Polskiej". Zaprezentowali oni publiczności najbardziej znane ukraińskie piosenki i pieśni patriotyczne. Vlada na co dzień była aktorką Kijowskiego Teatru Muzyczno-Dramatycznego, jednak wojna zmusiła ją do wyjazdu z kraju. Od marca mieszka w Wielkopolsce, a polskim słuchaczom dała poznać się już w trakcie koncertu w Domu Polskim w maju.
- Jestem aktorką filmową i teatralną. Mój syn jest już także aktorem Teatru Narodowego w Kijowie. W przeszłości jeździłam do Niemiec, do Holandii, a wielkim zaskoczeniem było dla mnie, że Polacy maja tak otwarte serca dla Ukraińców i taką miłość. Nie chcę już do Niemiec czy nigdzie indziej, bo to co jest tutaj, jest absolutnie niesamowite
- powiedziała Vlada Muravets w rozmowie z Tomaszem Sakiewiczem.
Przyznała, że w ostatnim czasie dużo koncertuje, wspierając ukraińską armię.
Koncert Vlady i jej syna wzruszył wielu Klubowiczów, a sama artystka przyznała, że zobaczyła podczas Zjazdu "wiele otwartych serc".
- Występuje na scenie od czwartego roku życia, i zawdzięczam to moim rodzicom, mojej mamie, która śpiewała mi w dzieciństwie - mówiła wokalistka.
- Moja ulubiona muzyka to taka, która płynie z serca. Może to być opera, jazz, pop, wszystko
- dodała, podkreślając, że swoją muzyką "chce dawać miłość".
- Bronią nas, artystów, jest nasze serce i miłość, jaką możemy dawać przez muzykę - powiedziała.