Partnerem publikacji jest Fundacja Niezależne Media
Sojusz Hitlera i Stalina, choć z ideologicznego punktu widzenia mógł wydawać się egzotyczny, w rzeczywistości był pragmatycznym przymierzem agresorów, których doraźnym celem stała się likwidacja niepodległej Rzeczypospolitej. Ta współpraca szybko zeszła z poziomu wielkiej polityki na poziom operacyjny, przeradzając się w ścisłą kooperację aparatów terroru – Gestapo i NKWD – których wspólnym celem stało się zniszczenie polskiego ducha oporu i eksterminacja polskich elit.
Traktatowy podział łupów i zobowiązanie do wspólnej walki
Podstawą tej zbrodniczej współpracy był tajny protokół do paktu Ribbentrop-Mołotow z 23 sierpnia 1939 roku. Dokument ten, oficjalnie będący paktem o nieagresji, w swojej tajnej części precyzyjnie dzielił Europę Środkowo-Wschodnią na strefy wpływów. Drugi punkt protokołu wprost przesądzał o losie Polski: „W wypadku terytorialnych i politycznych przekształceń na terenach należących do Państwa Polskiego granica stref interesów Niemiec i ZSRR przebiegać będzie w przybliżeniu po linii rzek Narwi, Wisły i Sanu”. Było to nic innego jak umowa dotycząca kolejnego rozbioru Polski, dająca obu stronom zielone światło do agresji.
Gdy wojska obu najeźdźców zajęły już terytorium Polski, a opór regularnej armii dogasał, sojusznicy spotkali się w Moskwie, by doprecyzować warunki podziału łupów. 28 września 1939 roku podpisano „Traktat o granicach i przyjaźni”, nazywany też drugim paktem Ribbentrop-Mołotow. Zmieniał on nieco przebieg linii demarkacyjnej – w zamian za przekazanie Niemcom Lubelszczyzny i części Mazowsza, Sowieci otrzymali wolną rękę w kwestii Litwy.
Kluczowe dla dalszej współpracy Gestapo i NKWD były jednak tajne protokoły dodatkowe do tego traktatu. Jeden z nich zawierał zapis, który stał się formalną podstawą dla wspólnych działań przeciwko Polakom. Brzmiał on następująco:
Ten krótki, lecz jednoznaczny w swej wymowie tekst był de facto wyrokiem wydanym na polski ruch oporu i stanowił fundament dla ścisłej współpracy aparatów bezpieczeństwa obu okupantów.
Od wspólnych defilad do wymiany jeńców
Zanim jeszcze ostygły lufy karabinów, sojusznicy manifestowali swoje „braterstwo broni”. Symbolicznym obrazem tej współpracy stała się wspólna parada zwycięstwa Wehrmachtu i Armii Czerwonej, która odbyła się 22 września 1939 roku w Brześciu nad Bugiem. Był to jednak tylko propagandowy wstęp do znacznie głębszej i bardziej złowrogiej kooperacji.
Gdy front militarny zamarł, rozpoczęła się faza policyjnego zabezpieczania zdobytych terytoriów. Jednym z pierwszych przejawów praktycznej współpracy była wymiana jeńców wojennych. Już 13 października 1939 roku Biuro Polityczne KC WKP(b) zatwierdziło propozycję Ławrientija Berii, by przekazać Niemcom około 33 tysiące jeńców – żołnierzy pochodzących z terenów Polski okupowanych przez III Rzeszę. Ostatecznie do 23 listopada Sowieci przekazali Niemcom ponad 42 tysiące jeńców, w zamian otrzymując ponad 13 tysięcy. Akcja ta dowodziła, że kanały komunikacji i logistyka współpracy między oboma reżimami działały sprawnie już od pierwszych tygodni okupacji.
Jednak głównym polem tej kooperacji miało stać się wspólne zwalczanie polskiego podziemia, które oba totalitaryzmy trafnie postrzegały jako największe zagrożenie dla stabilności swoich rządów na okupowanych ziemiach. W tym celu zorganizowano serię konferencji i spotkań roboczych, podczas których funkcjonariusze Gestapo i NKWD mieli wymieniać się doświadczeniami i koordynować działania wymierzone w polskie elity i organizacje niepodległościowe. Pierwsze takie spotkanie odbyło się już 27 września 1939 roku, również w Brześciu nad Bugiem, a jego głównym tematem były metody tłumienia polskiej konspiracji w zarodku. Pod koniec listopada 1939 roku w Przemyślu odbyła się kolejna konferencja, na której poszerzono tematykę rozmów o metodykę eksterminacji ludności polskiej.
Te wczesne spotkania stanowiły preludium do bardziej metodycznych i szeroko zakrojonych działań, które miały zostać uzgodnione na osławionych konferencjach w Zakopanem i Krakowie na początku 1940 roku. To właśnie tam sojusz dwóch totalitaryzmów miał w pełni ujawnić swoje ludobójcze oblicze, a współpraca Gestapo i NKWD wejść w najbardziej tragiczną dla narodu polskiego fazę.
Kuźnie terroru
Seria konferencji Gestapo-NKWD, które odbyły się w latach 1939-1941, miała na celu wymianę informacji oraz doświadczeń w zwalczaniu polskiego podziemia, a przede wszystkim w planowej eliminacji polskich elit. Najważniejsza z nich, trzecia z kolei, rozpoczęła się 20 lutego 1940 roku w Zakopanem, w willach „Pan Tadeusz” i „Telimena” w Dolinie Białego. Było to spotkanie robocze, pozbawione dyplomatycznej fasady, gdzie funkcjonariusze obu zbrodniczych systemów mogli wprost rozmawiać o „technicznych” aspektach eksterminacji. Delegacji niemieckiej, według niektórych źródeł, przewodził Adolf Eichmann, specjalista od „rozwiązywania kwestii żydowskiej”, a sowieckiej – Grigorij Litwinow.
Przedmiotem obrad było wypracowanie wspólnych metod pacyfikacji Polski. Sowieci, posiadający bogate doświadczenie w masowym terrorze, od operacji polskiej NKWD w latach 1937-1938 po niedawne deportacje, dzielili się swoją wiedzą z Niemcami. Jak donosił później generał Tadeusz Bór-Komorowski, komendant Obszaru Związku Walki Zbrojnej Kraków-Śląsk, którego wywiad rozpracowywał spotkania:
Konferencje te, kontynuowane później w Krakowie, nie były jedynie teoretyczną wymianą poglądów. Ich celem była koordynacja działań i wymiana konkretnych danych wywiadowczych. Obie strony przekazywały sobie listy osób „niepożądanych” – działaczy niepodległościowych, oficerów, intelektualistów, księży i urzędników państwowych. Tworzono wspólną kartotekę polskiego patriotyzmu, która wkrótce miała stać się listą proskrypcyjną.
Współpraca obejmowała wspólne zwalczanie polskiej konspiracji, plany eliminacji elit przywódczych i inteligencji oraz działania mające na celu wynarodowienie Polaków poprzez germanizację i rusyfikację.
Skoordynowana zbrodnia: Akcja AB i Katyń
Uderzająca jest zbieżność w czasie decyzji o przeprowadzeniu dwóch największych zbrodni na polskich elitach wiosną 1940 roku. Choć historycy wciąż dyskutują nad stopniem bezpośredniej koordynacji i brakuje jednoznacznych dokumentów, które wprost łączyłyby ustalenia z Zakopanego z rozkazami o mordach, sekwencja wydarzeń nie pozostawia złudzeń co do istnienia związku przyczynowo-skutkowego. Wspólny cel – dekapitacja polskiego narodu – został uzgodniony, a metody jego realizacji stały się przedmiotem roboczych ustaleń.
Po niemieckiej stronie owocem tych ustaleń była "Ausserordentliche Befriedungsaktion" (Nadzwyczajna Akcja Pacyfikacyjna), znana jako Akcja AB.
Decyzja o jej przeprowadzeniu zapadła 2 marca 1940 roku. Była to masowa, zaplanowana operacja, w ramach której zamordowano około 6500 Polaków – profesorów, prawników, lekarzy, działaczy społecznych i politycznych. Niemcy wykorzystali do tego celu m.in. dane wywiadowcze uzyskane od NKWD. Symbolem tej zbrodni stały się masowe egzekucje w podwarszawskich Palmirach.
Zaledwie trzy dni po niemieckiej decyzji, 5 marca 1940 roku, Biuro Polityczne KC WKP(b) w Moskwie, na wniosek Ławrientija Berii, podjęło uchwałę o rozstrzelaniu polskich jeńców wojennych przetrzymywanych w obozach w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie oraz więźniów z terenów wschodniej Polski. Była to decyzja o Zbrodni Katyńskiej, w wyniku której zamordowano blisko 22 tysiące oficerów Wojska Polskiego, policjantów, funkcjonariuszy państwowych i przedstawicieli inteligencji.
Choć nie ma dowodu, że w Zakopanem padł bezpośredni rozkaz „rozstrzelać Polaków”, to właśnie tam stworzono polityczny i operacyjny klimat dla ludobójstwa. Obie strony upewniły się, że dążą do tego samego celu i nie będą sobie wzajemnie przeszkadzać w jego realizacji. Synchronizacja obu akcji – niemieckiej Akcji AB i sowieckiej Zbrodni Katyńskiej – jest najbardziej przerażającym dowodem na skuteczność sojuszu dwóch totalitaryzmów.
Była to zbrodnia przeprowadzona na dwa fronty, ale wymierzona w jeden organizm – w serce i mózg narodu polskiego. Ta skoordynowana akcja terroru stanowi najczarniejszą kartę współpracy Gestapo i NKWD, pokazując, jak pragmatyczny sojusz polityczny przerodził się w pakt ludobójców.
Handel ludźmi, ideologiczna zdrada i walka z Polakami
Poza wymianą jeńców wojennych jesienią 1939 roku kluczowym elementem współpracy niemiecko-sowieckiej stały się masowe przesiedlenia ludności.
Na mocy umów zawartych na przełomie 1939 i 1940 roku, III Rzesza zorganizowała akcję „Heim ins Reich” (Powrót do Rzeszy), w ramach której z terenów okupowanych przez ZSRR przesiedlono ponad 120 tysięcy volksdeutschów. W zamian Sowieci uzyskali możliwość przesiedlenia na swoje terytorium Ukraińców i Białorusinów z obszarów zajętych przez Niemców.
W cieniu tych masowych migracji krył się jednak znacznie bardziej złowrogi proceder. NKWD, realizując wolę Stalina, przekazywało Gestapo niemieckich i austriackich komunistów oraz antyfaszystów, którzy wcześniej szukali schronienia w „ojczyźnie proletariatu”. Uciekając przed terrorem hitlerowskim, wpadli wprost w ręce stalinowskiej policji politycznej, by ostatecznie zostać wydanym swoim oprawcom. Na mocy rozkazu Stalina przekazano Hitlerowi między innymi około 150 niemieckich komunistów. Był to akt niewyobrażalnej zdrady ideologicznej, który obnażał cynizm obu totalitaryzmów. Dla Stalina lojalność partyjna nie miała żadnego znaczenia w obliczu taktycznego sojuszu z Hitlerem. Dla Gestapo była to okazja do łatwego przejęcia poszukiwanych przeciwników politycznych.
Nowa granica na Bugu i Sanie nie stała się żelazną kurtyną, lecz raczej przestrzenią roboczej kooperacji. Funkcjonariusze Gestapo i NKWD utrzymywali regularne kontakty, wymieniając informacje wywiadowcze dotyczące struktur i działalności polskiego podziemia. Wspólne patrole i skoordynowane działania przeciwko „polskim bandytom”, jak obie propagandy określały żołnierzy niepodległościowej partyzantki, były na porządku dziennym. Obie strony zobowiązały się do tłumienia „na swych terytoriach wszelkich zaczątków polskiej agitacji” i wzajemnego informowania się o podjętych w tym celu środkach. Ta codzienna, policyjna praca była równie ważna dla pacyfikacji Polski, co wielkie, zaplanowane operacje eksterminacyjne.
Koniec sojuszu i dziedzictwo zbrodni
Sojusz dwóch totalitaryzmów, choć dla Polski tragiczny w skutkach, od początku był związkiem taktycznym. Hitler nigdy nie porzucił swoich planów zdobycia „przestrzeni życiowej” (Lebensraum) na wschodzie. Już 18 grudnia 1940 roku podpisał Dyrektywę nr 21, której nadano kryptonim „Operacja Barbarossa” – plan ataku na Związek Sowiecki. Współpraca, w tym dostawy sowieckich surowców dla niemieckiej machiny wojennej, trwała jednak niemal do ostatniej chwili, stanowiąc doskonały kamuflaż dla przygotowań do inwazji.
O świcie 22 czerwca 1941 roku III Rzesza zaatakowała swojego dotychczasowego sojusznika. Współpraca Gestapo i NKWD została zerwana w sposób gwałtowny i krwawy. Dawni partnerzy w zbrodni stali się śmiertelnymi wrogami. Jednak ten fakt w żaden sposób nie umniejsza ich wspólnej odpowiedzialności za zbrodnie popełnione w latach 1939-1941.
Współpraca Gestapo i NKWD po 17 września 1939 roku była czymś więcej niż tylko elementem politycznego sojuszu Hitlera i Stalina. Stanowiła ona operacyjne ramię paktu Ribbentrop-Mołotow, którego celem była nie tylko aneksja terytorium Polski, ale biologiczne wyniszczenie jej elit i zniszczenie ducha narodu. Od wspólnych defilad, przez konferencje metodyczne w Zakopanem i Krakowie, aż po skoordynowane akcje ludobójcze – Akcję AB i Zbrodnię Katyńską – oraz codzienną, policyjną współpracę, oba systemy totalitarne działały w przerażającej synergii.
Był to sojusz dwóch ideologicznie wrogich, lecz strukturalnie i metodycznie podobnych reżimów, które znalazły wspólnego wroga w postaci niepodległej Polski. Dla narodu polskiego pakt ten oznaczał skoordynowany terror na niespotykaną dotąd skalę, uderzający w jego przywódców, inteligencję i wszystkich tych, którzy odważyli się stanąć w obronie wolności.