Od soboty trwa gaszenie pożaru w archiwum Urzędu Miasta Krakowa. W poniedziałek wieczorem rzecznik małopolskiej Państwowej Straży Pożarnej mł. bryg. Sebastian Woźniak poinformował, że przez całą noc strażacy, którzy próbują ugasić pożar, będą podawać do wnętrza obiektu strumienie wody o bardzo dużej sile. Wszystko po to, by zdusić ogień i obniżyć temperaturę.
Wiceminister kultury przyznał na antenie Polskiego Radia 24, że "z dużym niepokojem obserwuje wydarzenia z Krakowa". "Nie wiem, jak cenne są te archiwa, one raczej dotyczą bieżących spraw, prowadzonych przez miasto, ale spraw jednak obywatelskich, więc może to być istotny uszczerbek" - ocenił.
Na pytanie, jak są zabezpieczone archiwa państwowe, które podlegają pod Ministerstwo Kultury, odpowiedział:
"Nasze archiwa państwowe, czyli głównie Archiwum Akt Nowych, Archiwum Akt Dawnych, czy też wojewódzkie archiwa państwowe, moim zdaniem są dobrze zabezpieczone".
Poinformował, że Ministerstwo Kultury w ostatnich latach różne wnioski, które dyrektorzy tych archiwów składali na wzmocnienie zabezpieczeń przeciwpożarowych, zawsze rozpatrywało pozytywnie. "Dosyć duże nakłady ponieśliśmy na to, żeby tego typu zabezpieczenia stworzyć. Raczej jestem przekonany, że tutaj możemy się czuć bezpiecznie" - dodał.
Pożar w budynku archiwum przy ul. Na Załęczu wybuchł w sobotę po godz. 20. Według przedstawicieli Zarządu Inwestycji Miejskich w Krakowie zamontowane w obiekcie systemy przeciwpożarowe zadziałały: straż pożarna została powiadomiona, uruchomił się system zraszania. Przyczyny wybuchu ognia nie są znane – ustali je biegły z zakresu pożarnictwa. Podczas akcji gaśniczej lekko poszkodowany został jeden strażak, który jest już w domu.
W archiwum było ok. 20 km bieżących dokumentów, które powstały w urzędzie miasta i podległych mu jednostkach w ciągu ostatnich kilkunastu czy kilkudziesięciu lat, m.in.: akta osobowe byłych pracowników magistratu, dawne druki meldunkowe oraz dokumenty z różnych wydziałów urzędu.