Kijowski porównał krótki metraż filmowy do przedwojennej małej matury.
„Film w pełnym metrażu to prawdziwy egzamin dojrzałości, który zdecyduje o dalszych losach twórców, czy będą artystami sztuki filmowej, czy rzemieślnikami utworów audiowizualnych, jak to się dzisiaj nazywa”
– powiedział dyrektor programowy koszalińskiego festiwalu.
Jednocześnie dodał, że jury ma przed sobą bardzo trudne zadanie - ocenianie. „Kogoś można skrzywdzić, komuś udzielić taryfy ulgowej” – zauważył, choć, jak mówił, na festiwalu w Koszalinie „na razie to jest zabawa”.
„Tutaj od lat panuje świetna atmosfera, nie ma jeszcze zawiści, nie ma jeszcze zazdrości. Jest przyjaźń, jest podglądanie wzajemne dzieł swoich koleżanek i kolegów”
powiedział.
Zaznaczył, że Festiwal „Młodzi i Film” w tym roku, w czasie pandemii, jest pierwszą tego typu imprezą, która odbywa się w formule tradycyjnej.
„Gratuluję odwagi i mądrości gospodarzom miasta, że podjęliście taką decyzję, że pozwoliliście na to, by ten koszaliński festiwal, jako pierwszy mógł się odbyć nie on-line, nie wirtualnie, tylko tak, że możemy sobie patrzeć w oczy i podziwiać filmy naszych młodych koleżanek i kolegów”
– podkreślił Kijowski.
Filmy prezentowane na festiwalu biorą udział w Konkursie Pełnometrażowych Debiutów Fabularnych oraz konkursie filmów krótkometrażowych. W tym pierwszym pokazanych zostanie 10 produkcji, w tym cztery premiery: „25 lat niewinności. Sprawa Tomka Komendy" w reżyserii Jana Holoubka, „Fisheye" Michała Szcześniaka, „Pewnego razu w ogródkach działkowych" Rafała Brylla oraz „Polot" Michała Wnuka. Widzowie zobaczą także 71 krótkich filmów, w tym 37 fabuł, 19 filmów dokumentalnych i 15 animacji.
We wtorek można było już zobaczyć pierwsze konkursowe produkcje. Natomiast gali otwarcia towarzyszy pokaz siedmiu wybranych krótkich metraży prezentowanych na prestiżowym amerykańskim festiwalu kina niezależnego Sundance.
39. KFDF „Młodzi i Film” potrwa do 5 września.