Wielki 40-sty jubileusz Rawy Blues z powodu pandemii przesunął pan na przyszły rok. Moment decyzji musiał być trudny.
Gdy się na to zdecydowałem, miałem podpisane umowy i popłacone zaliczki dla artystów amerykańskich, więc nie była to łatwa decyzja. Ale podjąłem ją już w marcu, bo lubię planować z wyprzedzeniem.
Tak szybko?
Amerykanie też się dziwili. Niestety miałem rację. W maju postanowiłem zorganizować tzw. Rozgrzewkę Rawy Blues, by pomóc publiczności przygotować się do czterdziestej Rawy. Zainteresowałem kilka rozgłośni radiowych i TVP retransmisją koncertów gwiazd z poprzednich edycji.
Ale Rozgrzewka Rawy Blues to nie tylko retransmisje.
Tak. Zagramy specjalny koncert live w Studiu Radia Katowice. Występ "35-lecie Big Bandu Irka Dudka oraz premiery płyty No.1" będzie transmitowany na antenie Radia Katowice i na kanale youtube tej stacji 4 października po godz. 18. Retransmisja koncertu będzie też w innych rozgłośniach. M.in. 24 października o godz. 20 na antenie Radia EM. Koncert wykonany zostanie w bigbandowym składzie. Nie zabraknie znakomitości jazzu i rocka: flecisty Krzysztofa Popka, skrzypka Henryka Gembalskiego, pianista Krzysztof Głuch i gitarzysty Apostolisa Anthimosa, z którym z przerwami gram już 50 lat…
W studiu Radia Katowice zagrają Panowie bez publiczności. Wyobraża pan to sobie?
Studio ogranicza, jest chłodne, nie daje klimatu, ani energii. Nie będziemy przecież pracować jak przy nagraniu płyty, tylko dajemy koncert. Brak korespondencji między publicznością i artystą jest chyba bolesny dla obu stron. Artysta musi dobrze grać, by widz mógł dobrze reagować. To napędza. Publiczność daje muzykowi po prostu więcej odwagi. Ale zagramy w dużym składzie. Muzycy zajmą całe studio, co pewnie wytworzy też jakiś rodzaj energii scenicznej. Muzyka będzie improwizowana, więc będzie się w pewnym sensie konstruowała na oczach widowni. Mam nadzieję, że internauci się przekonają, że taka forma ma też swoją wartość emocjonalną.
35-lecie Big Bandu Irka Dudka…. Jak się Pan czuje jako 35-latek?
(śmiech) Dobiłem już do 70-tki, ale jako 35-latek, który po raz pierwszy skonstruował prywatny bigband czuję się już dorosły, ale jeszcze pełen energii. My po prostu uwielbiamy grać.
I robią to panowie na wysokim artystycznym poziomie. Pewnie, jak wielu twórców. Jednak niewielu wciąż ma tyle werwy (śmiech).
Moi młodsi koledzy często pytają, skąd tę energię mam. Odpowiadam im, że pływam po 2,5 km dziennie. Wysiłek fizyczny jest podstawą, bo dzięki pływaniu mam dużą pojemność płuc i to ułatwia granie, ale nie zwalnia mnie z ćwiczeń z instrumentem.
Irek Dudek potrzebuje cały czas ćwiczeń gry na harmonijce?
Oczywiście. Nie ćwiczę konkretnych skal. Każde moje granie jest po prostu koncertem. Siadam przed moim domem, nad strumykiem, ptaki śpiewają, a ja gram. Latem, gdy jest piękna pogoda, nawet o 5, 6 rano. Czasem żałuję, że tych moich improwizacji nie nagrywam. Tymczasem gdybym odłożył instrument na rok lub dwa, musiałbym się go uczyć od nowa.
NIE PRZEGAP!
Cały wywiad z Irkiem Dudkiem już 7go października w „Gazecie Polskiej”