W Sejmiku większość ma Koalicja Obywatelska. Kandydaturę do nagrody zgłosiła radna Hanna Gill-Piątek, od lat działająca w środowiskach lewicowych.
Na niedawnej Sesji Sejmiku Woj. Łódzkiego radny Prawa i Sprawiedliwości Dariusz Rogut, były dyrektor Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej w Łodzi, złożył poprawkę wyłączającą z listy przyznanych nagród Fundację Łódzki Szlak Kobiet. Wniosek został odrzucony.
"Zwalczały niepodległość Polski"
Rogut zwrócił uwagę, że promuje ona m.in. działaczki KPP, PPR, PZPR, w tym: Michalinę Tatarkównę-Majkowską ( I sekretarz KW PZPR w Łodzi 1953-1955), Zulę Pacanowską, Władę Bytomską, Teklę Borowiak. Jak ocenił, "w imię chorej, komunistycznej ideologii zwalczały m.in. niepodległość Polski, niezależność polskiego rolnika".
Fundacja Łódzki Szlak Kobiet od lat otrzymuje duże wsparcie finansowe na różne cele historyczne i edukacyjne od Urzędu Miasta Łodzi, w tym związane z historią komunistek. Jak sprawdził portal niezalezna.pl, w ostatnich latach Fundacja otrzymała od UMŁ ponad 300 tys. złotych. W ostatniej uchwale Sejmiku zapisano, że samorząd województwa przyzna jej nagrodę w kwocie 10 tys. złotych.
Jak czytamy w dokumencie przygotowanym przez byłego dyrektora na temat działalności Fundacji, organizacja jest jednocześnie fundacją historyczno-edukacyjną, animatorem kultury oraz organizacją o wyraźnym profilu równościowym i feministycznym.
W przypadku Tatarkówny-Majkowskiej nie chodzi o epizodyczną przynależność partyjną. Była ona zawodową i wysoko postawioną funkcjonariuszką aparatu komunistycznego.
– zwrócił uwagę historyk.
Fundacja nie ukrywa swojego kierunku działalności. Muzeum Miasta Łodzi, współorganizując z Łódzkim Szlakiem Kobiet spotkanie o Tatarkównie-Majkowskiej w 2023 r., wprost określa ją jako „działaczkę komunistyczną”, I sekretarz Komitetu Łódzkiego i członkinię KC PZPR.
Wyjazd do ZSRS i przymusowa kolektywizacja
Dariusz Rogut dodał, że jeszcze bardziej znamienna jest wypowiedź przedstawicielek samego Łódzkiego Szlaku Kobiet w wywiadzie dla „Liberté!”. Wymieniają tam Zulę Pacanowską, Teklę Borowiak i Michalinę Tatarkównę-Majkowską jako kobiety związane z „lewicą komunizującą”, w tym KPP, które po ustawie dekomunizacyjnej utraciły ulice lub tablice pamiątkowe.
"Następnie deklarują, że starają się przywracać pamięć także o takich postaciach, argumentując, że były częścią robotniczej historii Łodzi." - zwrócił uwagę były dyrektor łódzkiego oddziału IPN.
Także Tekla Borowiak była rzeczywistą działaczką komunistyczną, a nie tylko robotnicą o lewicowych sympatiach. Źródła dotyczące historii łódzkiego nazewnictwa określają ją jako działaczkę PPR, natomiast opracowania biograficzne wskazują jej wcześniejsze członkostwo w KPP, działalność strajkową oraz wyjazd do ZSRS w 1929 r.
– czytamy.
Dariusz Rogut dodał, że nie można powiedzieć, że Fundacja promuje wyłącznie komunistki. Wśród przedstawianych bohaterek były też m.in. żołnierki AK oraz działaczki "Solidarności".
Natomiast można udokumentować, że jednym z elementów programu pamięci Fundacji jest świadome przywracanie do przestrzeni pamięci również działaczek komunistycznych, w tym byłych członkiń KPP, PPR i PZPR.
– podkreślił Dariusz Rogut.
Historyk zwrócił uwagę, że szczególnie istotny jest przypadek Tatarkówny-Majkowskiej, ponieważ jej działalność wykraczała daleko poza przedwojenny ruch robotniczy: była jedną z najważniejszych osób w łódzkim aparacie PZPR w okresie stalinowskim i po 1956 r.
IPN wskazuje m.in., że jako I sekretarz KW odpowiadała także za realizację polityki przymusowej kolektywizacji i obowiązkowych dostaw.
– czytamy.
Co ciekawe, elementem widocznego w mediach społecznościowych logo Fundacji jest błyskawica wzorowana na symbolu Strajku Kobiet.