Prawie rok od śmierci Pendereckiego. Wybitny kompozytor wciąż nie został pochowany
Krzysztof Penderecki zmarł 29 marca 2020 roku. Prawie rok po śmierci kompozytora, nie doczekał się on jeszcze pochówku. Powodem takiego opóźnienia jest epidemia koronawirusa.
Jak tłumaczy w rozmowie z Onetem Andrzej Giza, dyrektor Stowarzyszenia im. Ludwiga van Beethovena, z uwagi na czasy pandemii nigdy nie została wyznaczona data uroczystości pogrzebu Krzysztofa Pendereckiego.
Zarówno rodzina, jak i przyjaciele kompozytora uważają, że pogrzeb powinien odbyć się z honorami i gośćmi z całego świata, co uniemożliwiają obostrzenia związane z epidemią koronawirusa.
Rodzina, razem z Fundacją Panteon Narodowy i Ministerstwem Kultury, i prezydentem Krakowa, postanowiła, że urna z prochami czeka do czasu pogrzebu w kościele im. św. Floriana w Krakowie. Ten okres dla rodziny jest bardzo trudny
- podkreślił Giza.
Krzysztof Penderecki zmarł 29 marca w swoim domu w gronie najbliższych. Miał 86 lat. Światowy rozgłos przyniosły kompozytorowi utwory awangardowe z lat 60., takie jak "Tren Ofiarom Hiroszimy", czy "Pasja według św. Łukasza", które zapoczątkowały pasmo jego międzynarodowych sukcesów. W latach 70. stanął za pulpitem dyrygenckim, prowadząc od tego czasu czołowe orkiestry symfoniczne w Europie, Stanach Zjednoczonych i Azji. Z jego inicjatywy powstało Europejskiego Centrum Muzyki w Lusławicach dedykowane młodym artystom. Był również wielkim miłośnikiem drzew – architektem liczącego ponad 2 tysiące gatunków drzew założenia parkowego w Lusławicach.