"Ręcznie robione" Doroty Borodaj to piętnaście opowieści o twórcach, którzy sięgając do tradycji, tworzą przedmioty doskonale odnajdujące się we współczesnych wnętrzach. Książka odkrywa też świat rzemiosła przed czytelnikiem, gdyż jest to również zbiór instrukcji krok po kroku, dzięki którym dowiedzieć się można, jak samodzielnie wykonać funkcjonalne przedmioty.
Bohaterowie tej książki to zarówno ci, którzy porzucili po latach pracę w korporacji, jak i osoby, które od zawsze czuły, że nie wpisują się żadne schematy i chcą, by ich pasja twórcza była ściśle spleciona z życiem zawodowym. Choć wybór ścieżki życiowej każdego z nich zależał od różnych czynników, to łączy ich jedno – produkują ręcznie piękne i unikatowe rzeczy. W tej książce rzemieślnicy i rękodzielnicy: stolarze, ceramicy, plecionkarze, a także wielu innych, dzielą się nie tylko swoimi historiami, lecz także wskazówkami.
Wśród bohaterów książki są m.in. Wiktoria Podolec i Jadzia Lenart, tkaczki z Tartaruga Studio. "Tkactwo dało mi moc. Ja, drobna dziewczyna, potrafię od początku do końca zrobić piękną rzecz. Coś, co wymaga kreatywności i siły fizycznej, skupienia i precyzji" - wyjawia na łamach książki Wiktoria Podolec. Wraz z Jadzią Lenart tworzą autorskie kilimy. Obie studiowały na Wydziale Technologii Materiałowych i Wzornictwa Tekstyliów Politechniki Łódzkiej. "Poczułyśmy, że kilimy to dla nas doskonała forma. Taka, w której damy wybrzmieć naszej wyobraźni podczas projektowania i która pozwoli nam tworzyć trwałe, ponadczasowe przedmioty" - mówią tkaczki. "Jesteśmy wszyscy stęsknieni za pracą ręczną" - dodają.
Ich kilimy powstają głównie z przędz wełnianych, pochodzących najczęściej z recyklingu. W fabrykach dywanów skupują poprodukcyjne resztki. Tak jak te z polskiej owczej wełny, po którą jeżdżą w okolice Koniakowa. Tworzą krótkie serie, zależne od puli kolorów, które uda im się zdobyć. W ich pracy ważna jest jakość, estetyka, wytrzymałość tkaniny, bo tworzą rzeczy na lata, mówią same.
Kasia Sawko udowodniła, że dziewczyny nadają się do hebli i poradzą sobie w stolarstwie. Zaczęło się od zaaranżowanych spontanicznie warsztatów stolarskich dla chętnych znajomych, a powstał… prawdziwy ruch społeczny "Wióry lecą".
"Pierwsze warsztaty to była niezła partyzantka" - wspomina Sawko. Do wielu rozwiązań dochodzili wspólnie, metodą prób i błędów. Od czasu założenia "Wiórów" minęło już cztery lata, a Kasia Sawko wciąż podkreśla, że "chodziło nam nie o drewno, ale o spotkanie z ludźmi i budowanie relacji". "Dla nas drewno było pretekstem do spotkania. Ale jednocześnie im więcej ludzi chciało do nas przychodzić, tym bardziej czuliśmy, że musimy się jeszcze wiele nauczyć" - dopowiada Sawko. Podkreśla, że drewno jest wdzięcznym materiałem do pracy, a jeśli podchodzi się do niego z pokorą i cierpliwością, wiele oddaje.
Glina tańczy. Trzeba jednak nauczyć się podstawowych kroków, żeby ją pewnie prowadzić - oto filozofia życiowa ceramika Jurka Szczepkowskiego. Jest w tym jednak i coś więcej. Glina też leczy, twierdzi ceramik. "Uciskając na poszczególne punkty, opuszki palców (…) działasz na konkretne narządy" - przekonuje.
Jurek, absolwent etnografii prowadzi warsztaty w Czarnem, łemkowskiej wsi. W dwóch opuszczonych domach w latach 80. zamieszkała komuna hipisów. Przyjechały tu chłopaki i dziewczyny z Krakowa, Warszawy, Gliwic, a wśród nich był i Jurek. Tak zaczęła się jego przygoda, z gospodarzeniem na odludziu, ale i też z ceramiką.
"Reżim rzemieślniczy pomaga wyćwiczyć cierpliwość. Niezależnie od tego, czy robisz przedmioty z gliny, drewna czy papieru, każdy dzień praktyki uczy cię wytrwałości, robi z ciebie człowieka" - podkreśla Jurek. Dla niego rzemiosło i praktyka duchowa są splecione ze sobą. Tu można nauczyć się skupienia, precyzji, panowania nad ciałem i głową. Może tego poszukują tu pojawiający się kursanci?
Książka Doroty Borodaj to nie tylko obraz współczesnego polskiego rzemiosła. Piętnastu bohaterów pokazuje w niej swoją pracę z gliną, papierem, drewnem, nicią, wikliną. Ale to nie wszystko, to opowieść o pracy własnych rąk, unikatowych przedmiotach. To także opowieść o samodzielności w zdobywaniu wiedzy. Ale przede wszystkim "Ręcznie robione" to książka o ludziach, którzy zakochawszy się w danym rzemiośle lub rękodziele, zdecydowali się wyjść poza hobbystyczne "dłubanie" i stworzyć wyjątkowe marki, miejsca i warsztaty. Umieli przy tym łączyć różne kompetencje: twórców, ekspertów, projektantów.
Jest !!! Gratuluję @dorota_borodaj oraz @tomek_kaczor ! @wydawnictwo_buchmann dobrych kilka miesięcy temu...
Opublikowany przez KAIKO photo albums Piątek, 19 marca 2021