Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Kultura i Historia

Pejzaże i portrety Symchy Trachtera na wystawie w Żydowskim Instytucie Historycznym

Obrazy olejne i rysunki przedstawiające pejzaże m.in. Lublina i Kazimierza Dolnego, a także portrety i martwe natury autorstwa malarza Symchy Trachtera, który zginął w Holokauście, znalazły się na wystawie w Żydowskim Instytucie Historycznym.

Autor:

Chcieliśmy przypomnieć, w jakiś sposób upamiętnić artystów-malarzy, którzy zginęli w czasie wojny, w czasie Holokaustu. Często jest tak, że po takim artyście pozostało dosłownie kilka obrazów i niewiele o nim wiadomo. Dlatego przypomnienie takiej postaci wymaga trochę takiej pracy badawczej, rekonstrukcyjnej. To rodzaj "archeologii", trzeba poskładać to wszystko z takich ułamków, bo często nie są to artyści szerzej znani. Ich kariery zostały przerwane wcześnie i gwałtownie, często nie zdążyli stworzyć wielu dzieł, rozwinąć skrzydeł i jest to taka próba odtworzenia ich dorobku. Bo też nie ukrywajmy, że wiele prac nie przetrwało wojny

– opowiadał kurator wystawy Jakub Bendkowski.

Jak zaznaczył w zbiorach ŻIH znajduje się sporo prac takich artystów i dlatego postanowiono się tymi twórcami zająć.

Na pierwszy ogień poszedł Symcha Trachter. W naszych zbiorach mamy dziewięć jego dzieł, natomiast w Muzeum Lubelskim w Lublinie jest ich ponad 20. Kilka udało się znaleźć także w Kazimierzu Dolnym i dzięki temu powstała wystawa "Symcha Trachter 1894–1942. Światło i barwa" złożona z ponad 40 prac

– relacjonował.

Przyglądając się Trachterowi i badając jego życiorys odkryliśmy, że zachowało się trochę jego listów w lubelskiej Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej im. Hieronima Łopacińskiego i na tej podstawie udało się zrekonstruować jego drogę twórczą. Wiemy, że studiował w warszawskiej Szkole Sztuk Pięknych, później w Krakowie i Wiedniu. Następnie w Paryżu i to był taki przełomowy okres w jego twórczości, kiedy ukształtował swój styl. Wyróżniał się tym, że przede wszystkim malował farbą olejną, grubo nakładaną, przez co jego obrazy są bardzo "fakturowe", co w niektórych tworzy wręcz rodzaj "płaskorzeźb", na których ciekawie rozkłada się światło

 – powiedział kurator.

Charakteryzując styl artysty podkreśli, że kiedy malował on widoki, które go bardzo interesowały - Lublina czy Kazimierza Dolnego - w „fantazyjny sposób pochylał uwieczniane na obrazach budowle, które sprawiają wrażenie tańczących”.

Można m.in. dzięki temu rozpoznać jego twórczość, jego malarstwo wyróżnia się pewnym oryginalnym stylem. Bardzo dużo malował w plenerze, szczególnie lubił takie letnie wyjazdy do Kazimierza Dolnego, gdzie szukał ciekawych widoków i je utrwalał. Jednym z kluczy do odczytania wystawy jest topografia, ponieważ jego życiorys i karierę trzeba było określić jakimiś ramami. Stały się nimi więc miejsca, które go inspirowały. Zwróciliśmy szczególnie uwagę na Lublin, jego miasto rodzinne, Kazimierz Dolny i Paryż, który go ukształtował jako malarza

– mówił.

Wśród jego prac najwięcej zachowało się pejzaży, choć oczywiście trudno z pewnością powiedzieć czy rzeczywiście ich malował najwięcej. Portretów jest niewiele, poza kilkoma rysunkami, martwych natur także zachowało się tylko kilka. Takim ostatnim miejscem, które jakby zamyka całą wystawę, a także jego życiorys, jest Warszawa i getto. Artysta ginie prawdopodobnie na Umschlagplatz, w czasie transportu lub w Treblince, nie jesteśmy tego do końca w stanie stwierdzić

– podkreślił Bendkowski.

Jeżeli chodzi o ten okres odnaleźliśmy w naszym archiwum pamiętnik Samuela Putermana, także malarza przebywającego w warszawskim getcie, który przeżył wojnę. Opisuje on jak Trachter razem z m.in. Feliksem Frydmanem tworzyli malowidło ścienne dużych rozmiarów w gmachu Gminy Żydowskiej. Przedstawiało ono Hioba, temat, powiedzmy, dobrze korespondujący z ich ówczesną sytuacją. Niestety nie udało się dzieła odtworzyć, jest tylko dosyć ogólny opis Putermana. Na wystawie znalazła się natomiast nawiązująca do tego tematu praca współczesnej artystki Agnieszki Mastalerz pt. "Uz", od starotestamentowej nazwy ziemi, z której miał pochodzić Hiob

– dodał kurator.

Wystawie towarzyszy kalendarium życia i twórczości Symchy Trachtera. Ekspozycja będzie czynna do 25 października. 

Autor:

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

NAJNOWSZE Kultura i Historia