W piątek mineło 45 lat od protestów robotniczych w Radomiu, Ursusie, Płocku oraz innych miastach Polski, które były bezpośrednią odpowiedzią społeczeństwa na przygotowaną przez władze komunistyczne podwyżkę cen żywności.
Dziś do strajków w Czerwcu 1976 r. odniósł się na Facebooku premier Mateusz Morawiecki. Przypomniał, że telewizyjne wystąpienie premiera Piotra Jaroszewicza w czerwcu 1976 r., w którym zapowiedział "regulacje cenowe", było "niczym szerokie otwarcie wrót dla późniejszych wydarzeń: upadku ekipy Gierka, strajków w 1980 roku, powstania „Solidarności” i obalenia systemu komunistycznego".
"Mój Ojciec, który słuchał tego przemówienia, w pewnym momencie powiedział: „To już ich koniec”. Ale na ten koniec trzeba było jeszcze trochę poczekać. Znamienne, że w czerwcu 1976 roku, to nie w dużych ośrodkach rozpoczęły się protesty, a w mniejszych – w Radomiu i Ursusie, Płocku, po czym fala protestów rozlała się po całej Polsce. Pamiętamy o wydarzeniach sprzed 45 lat oraz ludziach, którzy stanęli w obronie godności ludzkiej. To czerwiec 76 roku był ziarnem, z którego cztery lata później narodziła się „Solidarność”"
- napisał na Facebooku Morawiecki.
"Głęboka wdzięczność wobec wszystkich, którzy mieli odwagę by stanąć przeciw komunistycznemu złu" - dodał szef rządu.
Fala strajków była porównywalna ze strajkami z grudnia 1970 i stycznia–lutego 1971 r., a „przerwy w pracy” nie ograniczyły się do jednego regionu kraju i groziły szybkim rozszerzeniem. Władze obawiając się powtórzenia scenariusza z grudnia 1970 r., jeszcze 25 czerwca 1976 r. zdecydowały o wstrzymaniu podwyżki, ale wzięły odwet na protestujących, zwłaszcza w Radomiu i Ursusie. Zatrzymanych przewożono do komend MO i aresztów, gdzie przechodzili przez tzw. ścieżki zdrowia (szpaler milicjantów bijących pałkami). Bito także przypadkowe osoby: jedną z nich był Jan Brożyna, śmiertelnie pobity przez patrol MO, o którego zabójstwo oskarżono świadków tego wydarzenia. Drugą śmiertelną ofiarą represji był ks. Roman Kotlarz, który 25 czerwca i w kolejnych dniach wspierał robotników. Kilkukrotnie był nachodzony i bity przez funkcjonariuszy milicji oraz SB. Zmarł 18 sierpnia w stanie głębokiego wyniszczenia fizycznego i psychicznego.
Do Kolegiów ds. Wykroczeń skierowano 353 wnioski, w tym 214 w Radomiu, 131 w Warszawie i 8 w Płocku. Orzeczono 314 kar aresztu, w tym 250 na trzy i 50 na dwa miesiące. W Radomiu w trybie przyspieszonym postawiono przed sądem 51 osób. Na kary więzienia skazano 42 osoby, w tym 28 – na pięć miesięcy do roku, 14 zaś – na 2 do 3 miesięcy. W zwykłym trybie w Radomiu osądzono 188 osób. W lipcu i sierpniu 1976 r. odbyły się cztery procesy pokazowe, w których wobec oskarżonych zastosowano zasadę odpowiedzialności zbiorowej. Osiem osób skazano na kary od 8 do 10 lat więzienia, jedenaście – na kary po 5–6 lat, a pozostałych na kary od 2 do 4 lat. W procesie ursuskim siedem osób skazano na kary od 3 do 5 lat więzienia. W Płocku sądzono 34 osoby, spośród których 18 skazano na kary od 2 do 5 lat, 15 – na kary w zawieszeniu, a 1 osobę uniewinniono. Łącznie za udział w proteście osądzono 272 osoby.
Niepowodzenie podwyżki cen zachwiało autorytetem ekipy Edwarda Gierka. 26 czerwca 1976 r., w czasie telekonferencji z I sekretarzami wojewódzkimi partii, wydał on dyspozycję zwołania wielotysięcznych wieców i uruchomienia kampanii propagandowej. Miała ona służyć zademonstrowaniu jedności i siły partii, poparcia dla jej przywódców, potępieniu demonstrantów z Radomia i Ursusa napiętnowanych mianem „warchołów” oraz spacyfikowaniu społecznego niezadowolenia. Na tej fali zamierzano przeforsować choćby ograniczoną podwyżkę cen, do czego ostatecznie nie doszło wskutek stanowczego sprzeciwu Moskwy.
Rezygnacja z podwyżki przesądziła o narastaniu trwałej nierównowagi rynkowej, co było jednym z pierwszych przejawów kryzysu, w jakim pogrążała się gospodarka PRL w drugiej połowie rządów Gierka. Surowe represje wymierzone w uczestników czerwcowych protestów kontrastowały z dotychczasowym, względnie liberalnym, wizerunkiem ekipy. Część bacznych obserwatorów wydarzeń doceniła znaczenie wydarzeń z czerwca 1976 r. „Myślę, że w gruncie rzeczy pierwszy żałobny dzwon dla ekipy Gierka już zadzwonił, wprawili go w ruch robotnicy z Ursusa, Radomia, Płocka i innych miast, kolejarze z całej Polski, słowem tłumy, które się wreszcie wściekły” – zapisał w swoim dzienniku Stefan Kisielewski. We wrześniu doszło do utworzenia Komitetu Obrony Robotników – pierwszej działającej jawnie w kraju komunistycznym organizacji opozycyjnej, która przez kilka miesięcy walczyła o wypuszczenie na wolność wszystkich osób skazanych za udział w protestach w Radomiu i Ursusie, co nastąpiło ostatecznie w lipcu 1977 r.