Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Kultura i Historia

Krzyż morowy

Wpatrzeni w Krzyż. W modlitwie. W cierpieniu. W dni zwykłe, w dni szczęśliwe i w dni trudne. Wpatrzeni w Krzyż szczególnie mocno w trakcie Świąt Wielkiej Nocy. Bo w Krzyżu zbawienie, w Krzyżu łaska, w Krzyżu uzdrowienie. Tym mocniej w Krzyż wpatrzeni, gdy świat stoi w obliczu epidemii. Tak teraz wpatrzeni, jak to czynili nasi przodkowie, już przed wiekami.

27 marca 2020 roku. Pada deszcz. Na pustym placu św. Piotra samotny papież Franciszek. W ciszy i skupieniu podchodzi do krucyfiksu z San Marcello. „Stat Crux dum volvitur orbis” – „Krzyż stoi, gdy świat się kręci". Głowa Kościoła modli się. Spogląda na krzyż, a kamery pokazują zbliżenie na twarz papieża. Wszyscy ludzie przed telewizorami czują, że dzieje się coś niezwykłego. Że krzyż stoi, ale i świat się zatrzymał tej chwili, zdumiony atakiem pandemii. Krucyfiks pod którym modli się Franciszek, czternastowieczny krzyż z kościoła San Marcello, przetrwał pożar w 1519 roku, a trzy lata później, w trakcie epidemii dżumy stał się szczególnym przedmiotem kultu. Kardynał Raimondo Vich, arcybiskup Walencji i Barcelony, gdy w Rzymie szalała zaraza, nakazał by ulicami miasta przeszła procesja za tym właśnie krucyfiksem. Trasa procesji była długa, a modlitwy trwały aż osiemnaście dni. Zakończyły się wzniesieniem go do bazyliki Św. Piotra. Epidemia zwolniła i w końcu wygasła. Od tego czasu krucyfiks nabrał specjalnego znaczenia – modlono się przy nim nie tylko w czasie chorób, epidemii, ale i przy okazji różnych świąt czy jubileuszy. W 1522 roku zostało powołana Confraternia dei disciplinati (Bractwo Zdyscyplinowanych), której papież Klemens VII powierzył opiekowanie się kaplicą z krucyfiksem w kościele San Marcello. I ten właśnie krzyż widzieliśmy wszyscy tuż przed wejściem do bazyliki Św. Piotra w Watykanie, gdy Franciszek modlił się o oddalenie pandemii.

Hiszpańska legenda

Historia krzyży związanych z epidemiami jest długa – naznaczyła kulturę modlitewną całej Europy, w tym także Polski. Krzyż morowy, jak go nazywano na naszych ziemiach, czyli karawaka (caravaca) – do dzisiaj znaczy krajobraz i można go odnaleźć w wielu miasteczkach i wsiach. W Polsce mówiło się na niego „krzyż choleryczny”, „karawaka”, „karawika”, nazywano krzyżem św. Zachariasza lub św. Benedykta. Skąd się wzięła nazwa krzyża i jego charakterystyczny wygląd z dwiema poprzecznymi belkami zamiast jednej?

Samo słowo „karawaka” ma swoje etymologiczne źródło w hiszpańskiej miejscowości Caravaca de la Cruz, położonej w Murcji. To właśnie tutaj znajdował się słynny relikwiarz, który stał się wzorem dla wszystkich karawak – miał on kształt pektorału, krzyża patriarchalnego z dwiema poprzecznymi belkami, z których krótsza znajduje się wyżej i symbolizuje tabliczkę z literami INRI (Iesus Nazarenus Rex Iudeorum). Był przeznaczony do przechowywania relikwii drzazg z Krzyża Chrystusowego.

Z jego pojawieniem się w hiszpańskiej Murcji wiąże się legenda. Spisał ją jezuita J. Robles. Oto przenosimy się w czasie do pierwszej połowy XIII wieku. Południowa część półwyspu Iberyjskiego była wtedy pod panowaniem muzułmańskim. Panujący wówczas emir Ceyt-Abuceyt zafascynowany chrześcijańskim obrządkiem Mszy Św., chciał na własne oczy przekonać się jak ona wygląda. Wśród więzionych przez niego katolików znajdował się ksiądz Ginez Peres Chisinos i to jemu „król Maurów” nakazał odprawić mszę. Ksiądz poprosił  o kilku niezbędnych przedmiotów, jak kielichy czy naczynia, które natychmiast przyniesiono. Ale brakowało czegoś bardzo ważnego – krzyża. Wtedy na niebie ukazały się dwa anioły, które ofiarowały krzyż kapłanowi i tak oto krucyfiks z Caravaca, dostał się w ludzkie dłonie. Emir był olśniony – na widok cudu nawrócił się i poprosił o chrzest. Tak mówi jedna z kilku wersji legendy.

Cały artykuł do przeczytania w najnowszym tygodniku GP.

Źródło: tygodnik GP

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

NAJNOWSZE Kultura i Historia