Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Kultura i Historia

"Filip i hydra". Czyli, jak demony dzieciństwa stają się upiorami dorosłości

"Filip i hydra" Patryka Fijałkowskiego to opowieść o traumatycznym dzieciństwie, śladach, jakie w psychice dziecka pozostawia przemoc oraz trudnościach, z którymi mierzy się już w dorosłym życiu. W książce jest niestety zbyt wiele, szczególnie jeśli chodzi o samo dzieciństwo, z mojego życia - powiedział autor.

Autor:

Filipa, tytułowego bohatera książki, poznajemy z dwóch przeplatających się perspektyw czasowych – dziecka oraz dorosłego.

W dzieciństwie jest on wielokrotnie świadkiem przemocy domowej, widzi skrajnie toksyczną relację rodziców, opartą na układzie kata i ofiary. Ojciec fizycznie i psychicznie znęca się nad matką.

"Coś rzuca się na mamę, bije ją pięściami w brzuch, w twarz, w brzuch, w twarz, to coś wyje przekleństwami i gniecie jej nadgarstki, i nie może przestać nie chce. Mama nie może krzyczeć, bo nie może oddychać, bo nie może uciec, więc za mamę piszczą Filip i Bono (pies chłopca - przyp. red.). Jej twarz przyjmuje jeszcze jedno uderzenie i tył głowy zderza się ze ścianą, zostawiając w pokoju Filipa plamę krwi, której nikt nie zamaluje przez najbliższe lata"

- opisuje mały Filip.

Pozostawiony na ścianie ślad krwi stanie się nie tylko symbolem tragedii, jaka rozegrała się w tym domu, ale także nieodłącznym towarzyszem dziecka. 

Rytm życia Filipa wyznaczają kolejne awantury oraz strach przed ojcem i tym, jak się zachowa. Przemoc staje się dla niego czymś oczywistym, jest wpisana w jego codzienność. (Tata ogląda Canal+, mama wpatrzona w tatę ogląda tatę. Ostatnio jej nie bił. Tylko wczoraj popchnął bardzo mocno na stół, kiedy odwarknęła mu coś o jakiejś koleżance z pracy. Poza tym tata ostatnio trochę więcej pracuje i może nie ma już po prostu siły na takie rzeczy?).

Filip, już jako dorosły, 21-letni mężczyzna, jest raperem, ma oddaną dziewczynę Hanię, stara się studiować, ale wciąż jego życie wypełnia walka z demonami przeszłości, które przybierają postać wielogłowej hydry. Traumatyczne wspomnienia co rusz odżywają w nim na nowo, burząc jego wewnętrzny spokój.

Chłopak ma zaniżone poczucie własnej wartości, jest bardzo krytyczny w ocenie własnych czynów. Ma problem z okazywaniem emocji, nosi w sobie również lęk, że stanie się taki, jak ojciec. Odczuwa także nienawiść do rodziców za to, jaki zgotowali mu los. Filip wyrzuca sobie również brak reakcji na przemoc wobec matki. Na dodatek jego pozorny spokój, zbudowany na relacji z dziewczyną oraz miłości do muzyki, burzy wiadomość od ojca, który po dziesięciu latach od zerwania kontaktu chce się z nim spotkać.

Fijałkowski w rozmowie z PAP przyznał, że w książce jest "niestety zbyt wiele, szczególnie jeśli chodzi o samo dzieciństwo" z jego życia.

"Podobnie jak Filip pochodzę z domu, gdzie przemoc była codziennością. Do powieści wplotłem też jednak trochę fikcji, nie tylko pod postacią hydry - podczas pisania chyba jeszcze potrzebowałem takiej literackiej zasłony. Chciałem też przede wszystkim wymyślić i opowiedzieć angażującą historię"

- dodał.

Jak mówił, napisanie książki jest dla niego "raczej otwarciem" pewnego rozdziału w życiu. "Całe życie wmawiałem sobie, że jestem pogodzony z tym, co spotkało mnie w dzieciństwie. Że poradziłem sobie z tym wzorowo i w ogóle jaki to ja nie jestem super, silny i uśmiechnięty" - powiedział Fijałkowski.

Temat dysfunkcyjnej rodziny w polskiej literaturze jest obecny od wielu lat. Dość przywołać takie tytuły, jak "Gnój" Wojciecha Kuczoka, "Szopka" Zośki Papużanki, "Toksyczność" Jarosława Czechowicza. "Filip i hydra" Fijałkowskiego, mimo że tematycznie nie odkrywa wiele nowego, dzięki sięgnięciu do postaci z literatury fantasy, wprowadza świeżość do tego typu narracji.

Autor:

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

NAJNOWSZE Kultura i Historia