Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Kultura i Historia

Dzielił się radością życia - wspomnienie o Krzysztofie Kowalewskim

Zmarł wybitny aktor Krzysztof Kowalewski. Wystąpił w ponad 120 filmach i serialach telewizyjnych, w Teatrze Polskiego Radia zagrał ponad tysiąc ról. Rozśmieszał w komediach Stanisława Barei oraz jako ordynator Łubicz czy jako ukochany Sułek. Zapamiętamy go jako Zagłobę w „Ogniem i mieczem”, Rocha Kowalskiego w „Potopie” czy Szeryfa w animacji „Auta”. Miał 83 lata.

Był gigantem aktorstwa, błyszczał niezależnie od wielkości swojej roli. Krzysztof Kowalewski urodził się 20 marca 1937 r. Na dużym ekranie zadebiutował niewielką rolą w „Krzyżakach” (1960) w reż. Aleksandra Forda, ale wystąpił też w innych ekranizacjach Sienkiewiczowskich powieści: w „Potopie” (1974) i „Ogniem i mieczem” (1999) w reż. Jerzego Hoffmana oraz w filmie „W pustyni i w puszczy” (2001) w reż. Gavina Hooda. Kowalewski był też jednym z ulubionych aktorów Stanisława Barei. Zagrał niezapomniane role w jego komediach: „Brunet wieczorową porą”, „Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz”, „Miś”, „Nie ma róży bez ognia”.

Jako aktor komediowy rozśmieszał widzów w takich filmach, jak: „Rozmowy kontrolowane”, „C.K. Dezerterzy”, czy serialach: „Szpital na perypetiach”, „Daleko od noszy”. Jego ciepły głos znają dzieci z licznych animacji oraz dorośli słuchacze radiowej audycji „Kocham pana, panie Sułku”.

Marta Lipińska, która z aktorem stworzyła mistrzowski duet w tym słuchowisku, powiedziała na antenie Polskiego Radia, że poprzez swoje role Krzysztof Kowalewski dzielił się humorem i radością życia.

− Aktorzy zwykle są skupieni na sobie i czuli na własnym punkcie, ale Krzyś był zaprzeczeniem tego wszystkiego. On po prostu zawsze współpracował i to z wszystkimi, z najmniejszymi rolami nawet – powiedziała Lipińska. − Niczego nie robił na pół gwizdka, zawsze pracował z oddaniem − wspominał Kowalewskiego w Polsacie Wojciech Malajkat, a Emilian Kamiński podkreślił, że aktor był „człowiekiem o ciepłym sercu”. − Rzadko zdarzają się ludzie mający tyle serca i ciepła. Ta dobroduszność przebijała w jego rolach. Naprawdę lubił swój zawód − powiedział Kamiński.

Krzysztof Kowalewski pytany w jednym z wywiadów o najważniejszą cechę w zawodzie aktora odparł:

„Talent to jest coś, z czym się człowiek rodzi albo nie. Załóżmy, że mówimy o aktorze utalentowanym. Wtedy niewątpliwie równolegle z talentem idzie pracowitość. Jeśli nie ma pracowitości, precyzji, to na dłuższą metę niewiele można osiągnąć”.

Polskie Radio, z którym związany był Krzysztof Kowalewski, przygotowało cykl audycji poświęconych artyście. Od poniedziałku rozgłośnia wyemituje powtórki „Kocham pana, panie Sułku”.

Źródło: PAP, niezalezna.pl,

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej