W 1919 roku z bolszewikami panującymi w Rosji centralnej walczyły trzy białe armie carskich generałów: armia Antona Denikina na wschodniej Ukrainie, armia Judenicza na granicy z Finlandią i armia admirała Aleksandra Kołczaka na Syberii. Lecz biali generałowie jakby nie zauważyli, że świat się zmienił. Głosili, że ich celem jest przywrócenie caratu, społeczeństwa stanowego i granic z 1914 roku. Bolszewicy mieli Nadzwyczajną Komisję do Zwalczania Kontrrewolucji stosującą okrutny terror w walce z opozycją. Mieli jednak również atrakcyjny program społeczny – choć oczywiście nie mieli zamiaru go realizować – przyciągający pod sztandary rewolucji coraz więcej ludzi. Natomiast biali generałowie byli tylko zaślepieni. Nie potrafili wykorzystać nienawiści, jaką do bolszewików czuli rosyjscy chłopi przywiązani do wiary i panicznie bojący się nacjonalizacji ziemi. Nie potrafili współpracować z budującymi własne państwa narodami dawnego imperium – Polską, Ukrainą, państwami bałtyckimi oraz kaukaskimi – i… kłócili się ze sobą. Szybko tracili poparcie i stopniowo byli rozbijani przez bolszewików: wiosną 1920 roku nie stanowili już zagrożenia dla nowego reżimu. Teraz Lenin i Trocki mogli przygotować się do „eksportu rewolucji”. Zamiary bolszewików ujawnił nieco później Michaił Tuchaczewski w swym rozkazie rozpoczynającym atak na Polskę: „Na zachód! Droga do pożogi świata wiedzie przez martwe ciało Białej Polski!”.
Za naszą wolność i waszą
O tym, że celem bolszewików jest wywołanie rewolucji w Niemczech, a następnie w Europie, Piłsudski wiedział doskonale. Był przecież socjalistą i pisma Marksa czytywał. A droga z Rosji do Niemiec wiodła przez Polskę. Piłsudski spieszył się: w kwietniu 1919 roku na południu wojska polskie rozbiły oddziały Ukraińskiej Republiki Ludowej, uwalniając Galicję Wschodnią z Lwowem. Na północy armia polska wyparła bolszewików z ziem litewskich i białoruskich i podeszła aż pod Dźwinę, gdzie zetknęła się z siłami łotewskimi. W „Odezwie do Mieszkańców byłego Wielkiego Księstwa Litewskiego” Piłsudski obiecał, że Polska będzie respektować ich prawo do samostanowienia. Tak rozpoczęła się próba realizacji jego marzenia: że narody dawnej Rzeczypospolitej – Polacy, Ukraińcy, Litwini i Białorusini – stworzą własne państwa, te zaś połączone wspólną historią i wspólną wrogością wobec zaborczej Rosji zawiążą federację.
Po osiągnięciu Dniepru wojska polskie się zatrzymały. Piłsudski czekał na wynik ofensywy Denikina maszerującego na Moskwę. Rozpoczęły się wówczas tajne rokowania z bolszewikami, których reprezentował polski komunista Julian Marchlewski. Polska nie żądała dla siebie niczego ponad to, co już zdobyła. Podstawowym warunkiem stawianym przez Polaków było uznanie przez bolszewików istnienia Ukrainy pod rządami atamana Semena Petlury. Był to praktycznie jedyny warunek, na który bolszewicy zgodzić się nie zamierzali. We wrześniu 1919 roku Piłsudski zawarł sojusz z Petlurą. Polska miała pomóc atamanowi w zdobyciu Kijowa i w budowie pierwszych instytucji niepodległego państwa, Petlura zaś uznawał polskie prawa do Galicji Wschodniej z Lwowem. Szykująca się do rozprawy z bolszewikami Polska zyskała swego jedynego sojusznika.
Przeciwko bolszewii
Wczesną wiosną 1920 roku armia Denikina praktycznie przestała istnieć: jej niedobitki spływały na południe, porzucając po drodze nowoczesną broń.
Dłużej czekać Polacy nie mogli. Uderzenie polskie, dowodzone przez gen. Edwarda Rydza-Śmigłego, ruszyło pod koniec kwietnia 1920 roku: po dwóch tygodniach walk, 7 maja, oddziały polskie wkroczyły do Kijowa. Ataman Petlura rozpoczął organizowanie armii ukraińskiej. Nie dostał wiele czasu. W połowie maja Armia Czerwona, dowodzona przez 27-letniego Tuchaczewskiego, uderzyła na białoruskim odcinku frontu, najsłabiej obsadzonym polskimi siłami. Generał Sosnkowski, na czele pospiesznie sformowanej armii rezerwowej, stawił zawzięty opór przeważającym siłom wroga. Atak Tuchaczewskiego zagroził odcięciem wysuniętej na wschód i osłaniającej Ukrainę armii Rydza-Śmigłego. Polacy z Kijowa musieli wycofać się po gwałtownym ataku armii konnej Siemiona Budionnego. Wycofał się także Petlura ze swoimi oddziałami.
W sytuacji zagrożenia państwa polski sejm powołał Radę Obrony Państwa. Miała ona kompetencje ustawodawcze, władzę wykonawczą i kontrolę nad armią.
Bolszewiccy agenci próbowali wywoływać strajki i organizować zamieszki w nadziei na osłabienie polskiego oporu. Propaganda komunistyczna nie wywołała w Polsce większego odzewu, mocniejszy skutek odniosła w innych krajach, których obywatele znali rewolucję bolszewicką z pięknych haseł, a nie z krwawej i głodnej rzeczywistości. Dokerzy i kolejarze francuscy, czescy i niemieccy, w imię solidarności z „robotniczą Armią Czerwoną” odmawiali pracy przy transportach zakupionej przez Polskę broni, blokowali tory.
Próżno premier Władysław Grabski na konferencji w Spa apelował do aliantów o wsparcie Polski. Jedyne, co dyplomacja zachodnia oferowała, to rady, by przyjąć ogłoszone w Londynie przez Kamieniewa żądania bolszewików: oddanie im połowy kraju, ustalenie granicy na Bugu (tzw. linia Curzona), praktyczną likwidację polskiej armii. Lecz bolszewicy tylko pozorowali rozmowy rozejmowe – nie piórem chcieli zakończyć wojnę, lecz bagnetami.
W początkach sierpnia siły Armii Czerwonej dotarły nad Wisłę, a w kierunku stolicy zmierzały armie Tuchaczewskiego. Do obrony Warszawy stanęły dwie polskie armie pod dowództwem gen. Józefa Hallera. Piłsudski objął dowództwo nad armią skoncentrowaną w tajemnicy przed wrogiem nad rzeką Wieprz. Tuchaczewski zaatakował 13 sierpnia. Twardy opór Polaków zmuszał go do angażowania w walkę coraz większych sił. W trzecim dniu Bitwy Warszawskiej całość sił bolszewickich była w ogniu walki. Wtedy uderzył Piłsudski, wychodząc na tyły Armii Czerwonej. Zaskoczone szybkością i kierunkiem natarcia, zagrożone zupełnym okrążeniem wykrwawione oddziały bolszewickie w coraz większym popłochu wycofywały się na północny wschód, na ziemie litewskie. Wraz z nimi na wojskowej taczance odjeżdżał komitet rewolucyjny z gotową już listą przeznaczonych do natychmiastowej likwidacji Polaków wrogów rewolucji, pracowicie sporządzoną przez Dzierżyńskiego.
Armia Czerwona została odepchnięta od Warszawy i rozbita, ale nie pokonana. Na zachód spieszyły następne oddziały. Obie armie, ta uciekająca na wschód i ta maszerująca na zachód, dosłownie wpadły na siebie nad Niemnem. W coraz większym bałaganie Tuchaczewski próbował zorganizować obronę, lecz uderzenie Polaków pod dowództwem Piłsudskiego było błyskawiczne i nie do odparcia. W bitwach niemeńskich bolszewicy ponieśli zupełną klęskę.
Koniunktury wojny i dyplomacji
Rokowania rozpoczęły się w Mińsku 14 sierpnia, gdy wszystkim wydawało się, że upadek Warszawy jest tylko kwestią czasu. Lecz nastroje zmieniały się diametralnie w trakcie polskiej ofensywy. Pędzony od Wisły Tuchaczewski oplakatował Mińsk afiszami, w których wściekle oskarżał delegację polską, że składa się wyłącznie ze szpiegów i wywiadowców i że „w najbardziej podły sposób zrywa pokój”.
Gdy żołnierze polscy bili krasnoarmiejców nad Niemnem, 21 września do Rygi, na pokładzie angielskiego krążownika, przybyła 80-osobowa delegacja polska. Składała się z przedstawicieli sześciu najsilniejszych stronnictw sejmowych, a jej celem było zawarcie pokoju. Wprawdzie Piłsudski słusznie twierdził, że „armia bolszewicka była tak rozbita, że nie miałem żadnych przeszkód wojskowych, abym mógł sięgnąć, gdziebym chciał…”, lecz społeczeństwo było już śmiertelnie znużone: dla Polaków wszak wojna trwała już szósty rok.
W delegacji polskiej, na której czele stał podsekretarz stanu Jan Dąbski, przewagę mieli przeciwnicy koncepcji federacyjnej Piłsudskiego. Już na pierwszym posiedzeniu Polacy zgodzili się na uczestnictwo w obradach delegatów Ukraińskiej Republiki Sowieckiej, rezygnując tym samym z wspierania niepodległości Ukrainy. Osiągnąwszy to, delegacja sowiecka 28 września potwierdziła uroczyście „samodzielność i suwerenność” Polski.
Zgodziła się na wymianę jeńców, swobodę wyboru obywatelstwa, swobodę kultu, na zwrot Polsce bibliotek, archiwów, dzieł sztuki i zabytków historycznych wywiezionych z Polski do Rosji od czasu rozbiorów Polski. Rozejm podpisano 12 października.
Do rozmów wrócono po miesiącu, gdyż Rosja dążyła do zawarcia trwałego pokoju. Przewodniczący delegacji sowieckiej Adolf Joffe krytykował Polskę za potajemne wspieranie Petlury oraz dowodzącego ochotniczą armią białoruską gen. Stanisława Bułak-Bałachowicza, który 10 listopada zdobył Mozyrz i ogłosił niepodległość Republiki Białoruskiej. W grudniu Joffe, targując się zawzięcie w kwestii stosunkowo skromnych polskich postulatów terytorialnych, sugerował jednocześnie, że Moskwa nie miałaby nic przeciwko, by Polska przejęła terytoria białoruskie aż po Bramę Smoleńską, z Mińskiem włącznie. Ustępując tak bardzo, chciał Lenin osłabić na przyszłość Polskę przez wzmocnienie w niej żywiołu białoruskiego, w znacznej mierze zbolszewizowanego. Ustalona ostatecznie granica odpowiadała z grubsza granicy z 1793 roku, biegła od Łotwy na północy do Rumunii na południu, przecinając tereny zamieszkałe przez Białorusinów i Ukraińców.
Dalsze negocjacje dotyczyły wymiany jeńców – których liczby nie znała żadna ze stron. Zacięty opór stawiali bolszewicy w kwestiach restytucji środków transportu – od parowozów po chłopskie furmanki. Stanowczo sprzeciwili się też polskiemu żądaniu 629 mln rubli w złocie, oferując zaledwie 30 mln.
Stanęło ostatecznie na 50 mln. Jeszcze w lutym 1921 roku, w trakcie negocjacji na temat zwrotu dóbr polskiej kultury, Joffe groził wznowieniem wojny, ostatecznie jednak na żądania polskie się zgodził.
Pokój podpisano 18 marca 1921 roku. Wzmacniał on pozycję Polski w Europie – wszak siłą oręża powstrzymała ekspansję olbrzymiej Rosji. Ciemną jego stroną było pozostawienie w Rosji bolszewickiej ponad miliona Polaków. Większość z pozostałych wymordowano później na rozkaz Stalina, a po setkach polskich dworów, stanowiących oazy cywilizacji łacińskiej w morzu bolszewickiego barbarzyństwa, pozostała tylko nostalgiczna legenda Kresów.
🔴 #KlubGazetyPolskiej Kielce-Centrum oraz poseł @WojtyszekAgata zapraszają na spotkanie otwarte z Pawłem Sałkiem oraz Marcinem Piętaki
— Kluby "Gazety Polskiej" (@KlubyGP) March 30, 2026
🗓️ 11 kwietnia 2026 r. 🕔 godz.17:00
📍 Gminny Ośrodek Kultury „Zameczek”, Pl. Broel-Platerów 4, Bliżyn#BudujemySpołeczeństwoObywatelskie pic.twitter.com/XnWJ0B981h