Około godziny dziesiątej ukazał się oddział odświętnie ubranej jazdy, asystujący senatorom i hetmanowi, który jechał we wspaniałej karocy, zaprzężonej w sześć białych koni. Za nim, w następnym pojeździe ciągnionym również przez sześć rumaków, siedzieli trzej dostojni jeńcy hetmana: car Wasyl Szujski i jego bracia: Dymitr, nieszczęsny wódz spod Kłuszyna, oraz Iwan. Za rodziną carską jechał następny oddział jazdy, kończący paradę. Tłum mieszczan i szlachty wiwatował na cześć zwycięzcy, biły dzwony, strzelały rusznice i muszkiety.
– pisał Leszek Podhorodecki w „Sławnych hetmanach Rzeczypospolitej”.
Po przybyciu na Zamek Królewski, Żółkiewski zaprowadził cara i jego braci przed oblicze Zygmunta III znajdującego się w otoczeniu posłów i senatorów. W sali senatorskiej Zamku Królewskiego hetman wygłosił mowę, w której m.in. scharakteryzował okres panowania Szujskiego. Z podziwem wypowiadał się na temat świetności Moskwy, piętnując jednocześnie cara za sposób, w jaki doszedł do władzy.
Mój Boże! To cała Rosja jest wiedziona do stóp polskiego monarchy! I cała ta Rosja na Zamku Królewskim za chwilę, wobec zgromadzonych stanów, wobec sejmu polskiego, na naszym zamku, bije pokłony oddając oficjalny hołd.
– opowiadał w eseju o kaplicy carów Szujskich, Tomasz Łysiak.
Szujscy przysięgli posłuszeństwo polskiemu władcy oraz potwierdzili nienaruszalność granicy polsko-moskiewskiej. Złożenie hołdu Zygmuntowi III zostało uwiecznione na inskrypcji umieszczonej na kolumnie Zygmunta III Wazy. Fragment łacińskiego napisu od strony zachodniej głosi:
Wziął do niewoli wodzów moskiewskich, stolicę i ziemie moskiewskie zdobył, wojska rozgromił, odzyskał Smoleńsk.