"Godzinę temu odwołaliśmy nasz wyjazd. Zobaczyliśmy, co się dzieje. Mieszkańcy Białorusi zasypali nas w Instagramie wiadomościami na temat tej sytuacji (...). Zdajemy sobie sprawę, na ile jest to poważne. Pojedziemy tam w sprzyjającym momencie, gdy ludzie będą gotowi nas oglądać na naszym koncercie, a nie na takiej imprezie"
- powiedzieli RBK artyści z zespołu RASA.
O odwołaniu występów na Białorusi poinformował także piosenkarz i kompozytor Leonid Agutin, który wcześniej zapewniał, że nie jedzie tam po to, by za kimkolwiek agitować.
Technopopowa grupa Car-Man oświadczyła, że "w związku z sytuacją, która powstała w Mińsku wokół koncertów 8 sierpnia, przenosi występy na późniejszy termin".
Seria koncertów - z udziałem również rosyjskich wykonawców muzyki pop - ma się odbyć w sobotę w różnych miastach Białorusi, m.in. w Witebsku, Grodnie, Brześciu i Homlu. Koncerty zapowiadano jako darmowe okolicznościowe imprezy. Jak podaje RBK, po pojawieniu się afiszy białoruscy internauci zaczęli poprzez media społecznościowe apelować do artystów, by nie brali udziału w koncertach, które - ich zdaniem - są agitacją za prezydentem Łukaszenką.
W Rosji sytuacja przedwyborcza na Białorusi jest śledzona z zainteresowaniem, związanym przede wszystkim z zatrzymaniem pod Mińskiem grupy 33 obywateli Rosji - domniemanych najemników z formacji nazywanej "grupą Wagnera". Władze Białorusi ogłosiły, że Rosjanie mieli za zadanie zdestabilizować sytuację na Białorusi. Większość komentatorów rosyjskich uważa incydent za przedwyborczą grę Łukaszenki. Nie brak jednak głosów, że tego rodzaju publiczne oskarżenie Rosji sprawi, że relacje dwóch państw nie wrócą już do poprzedniego stanu.