Dzieje Rawy Blues, odbywającej się rokrocznie od 1981 roku w Katowicach, rozciągają się na co najmniej dwa rozdziały. Początkowo festiwal ten szybko stał się wielkim mityngiem, na który zjeżdżali nie tylko fani muzyki niszowej ale i ci, którzy chcieli być ze sobą choć na krótko, w tej jednej z nielicznych przestrzeni społecznych kontaktów, wymykającej się - w wielu wymiarach - powszechnej kontroli życia publicznego sprawowanej przez ówczesne państwo. Poza oficjalnie promowaną kulturą artystyczną, i z dala od niej. Medium artystyczno-estetycznym tych spotkań, zaistnienia tej chwilowej więzi w bezpośrednich kontaktach głównie młodych odbiorców, był blues i pochodna temu gatunkowi muzyka. Przez lata na Rawie mieliśmy przegląd stanu rozumienia i postrzegania tego afro-amerykańskiego gatunku powstały w świadomości rodzimych wykonawców. Przekładania bluesa na formę kultury popularnej i upowszechnia się różnych odczytań, interpretacji bluesa po polsku, nie tylko w językowej ale i muzycznej warstwie. Wszyscy nasi wykonawcy z kręgu tej muzyki występowali na Rawie wielokrotnie, spotykając się tutaj co roku ze swoją największą publicznością.
Po przemianach ustrojowych i urynkowieniu obejmującym również sferę rozrywki, pomysłodawca i szef Rawy, Irek Dudek stanął przed koniecznością przejęcia tego festiwalu. Jego marzeniem było uczynić z niego artystyczne wydarzenie najwyższej rangi, wykraczające poza lokalne, krajowe opłotki.
Łączył przy tym organizację teraz już w pełni swojej Rawy ze swoimi pomysłami i działaniami artystycznymi. Tutaj mógł też się „zmierzyć” z coraz to znamienitszymi wykonawcami ze świata bluesa. I być może to stanowiło jeden z tych silniejszych impulsów powodujących, że na Rawie mogliśmy go słuchać i oglądać w różnych wcieleniach, od najpopularniejszego – rock’n’rollowego Shakin’ Dudiego po bigbandowe i symfoniczne ujęcia wizerunku bluesa według Irka Dudka.
Obecnie organizuje się w Polsce wiele festiwalowych spotkań z bluesem, także w miejscach, których różnorodna atrakcyjność umiejscowienia takiego zdarzenia przyciąga odbiorców. W dzisiejszej sytuacji nowej formy celebracji czy może raczej konsumpcji tej muzyki - kulturze festiwalu, w której dominuje doświadczenie zabawowe, publiczność obsługiwana jest przez zróżnicowany catering popkultury, łączący coś dla ducha z czymś dla ciała. Ma to „urozmaicać” kontakt z muzyką, wzmacniać zaangażowanie w jej odbiór, a przede wszystkim zaspokoić potrzeby kapryśnego odbiorcy-konsumenta. Rawa Blues trwa w swojej niezmiennej od lat, tradycyjnej formie prezentacji bluesa i wywodzących się z niego gatunków. „Pakiet wrażeń”, jakie oferuje Irek Dudek ma stałe odniesienie do muzyki i jej ważności jako istoty muzycznego festiwalu, której nie chce rozmywać w pozamuzycznych „przystawkach”. Podziwu to godny konserwatyzm, opierający się jak dotąd skutecznie współczesnym trendom uatrakcyjniania na różne sposoby artystycznej oferty.
Na pewno trudno zachować dystans w ocenach wielokrotnym uczestnikom Rawy, przytoczmy więc na koniec wypowiedź osoby, której głos w muzycznej bluesowej branży się liczy, szefa wytwórni Alligator Records i agencji koncertowej Bruce’a Iglauera:
W tym roku podczas 35. edycji festiwalu Rawa Blues będziemy mieli okazję ponownie uczestniczyć w tym wydarzeniu. Plakat kusi nazwiskami amerykańskich wykonawców, którzy w naszym kraju wystąpią po raz pierwszy oraz gwiazdami rodzimego bluesa w specjalnie przygotowanych programach. Bo ten festiwal od dawna pozostaje ważnym spotkaniem w kręgu tych melomanów potwierdzających swoją obecnością, że istnieje apetyt na bluesa w najlepszym wykonaniu.„Byłem bardzo szczęśliwy, mogąc odwiedzić festiwal Rawa Blues w 1996 roku. Towarzyszyłem wówczas Królowej Bluesa, Koko Taylor. Pamiętam wzorową organizację, profesjonalną produkcję, świetny dźwięk i niezwykłą gościnność, z jaką podejmowano artystów. Ale nade wszystko nadal jestem pod wrażeniem poziomu zapraszanych gwiazd” - powiedział podczas swojej drugiej wizyty w Katowicach w 2011 roku (Ola Szatan, „Dziennik Zachodzi” 2011).