Dzisiejszy czytelnik może poznać dzięki tej książce meandry pomysłów na życie inteligencji twórczej w ciągu ostatnich 50 lat. Startowałem w życie parę dekad po Marcinie Wolskim, więc nie mam prawa oceniać surowo jego wyborów. A co może z tych wspomnień wyciągnąć statystyczny czytelnik? Wiele różnych obserwacji, o różnym stopniu istotności. Na przykład: Wachowski okazał się dla Wolskiego pierwszym znanym mu człowiekiem, który w miarę ostrego picia coraz bardziej trzeźwiał. Był to podejrzewany o agenturalne kontakty minister Lecha Wałęsy. Lubił rzucać na przykład takie teksty: „A teraz spieprzaj, generał, bo artysta do mnie przyszedł”, czego Marcin Wolski był mimowolnym świadkiem. Tym, co może dziwić, jest dzisiejszy sentyment Wolskiego w stosunku do Wałęsy….
Trudno to naprawdę zrozumieć. Tak samo jak passus o Józefie Oleksym „Olinie”: „Zarzuty nie zostały udowodnione”. Doprawdy?
Ciekawe są natomiast nieznane szerzej wspomnienia na przykład o rosyjskim ekspercie, doradcy Putina, który w kontekście katastrofy smoleńskiej stwierdził, że brzoza nie mogła uszkodzić skrzydła takiego samolotu jak Tu-154M: „To jest czytelny sygnał od Rosjan do naszych rządzących: »Razem braliśmy udział w kłamstwie, ale konsekwencje, jak was wystawimy, poniesiecie wy«”. Najciekawsze i najkompetentniejsze są oczywiście wspomnienia Wolskiego związane z jego najbliższym środowiskiem. Myślę tu na przykład o wspomnieniach o Marii Czubaszek: „To była koleżanka z radia, która całe życie odnosiła sukcesy, pasożytując na innych (Dobrowolskim, Potemkowskim, Przyborze), udając głupią, a gdy się to wyczerpało, postanowiła udawać mądrą”. Takich celnych obserwacji mamy w tej książce dziesiątki.
Lubię program twórczy Wolskiego: pisać ku pokrzepieniu serc. Wbrew pozorom to zalecenie oczywiste w czasach „kiedy się na każdym kroku Polaków zawstydza, upodla, imputuje wady i winy niepopełnione, twierdzi, że polskość to nienormalność”. Ma też rację Wolski, mówiąc, że Sienkiewicz miał łatwiej, bo wróg był głównie na zewnątrz.
Marcin Wolski jest lubianym satyrykiem, poczytnym powieściopisarzem. Współpracował z Kabaretem pod Egidą, tworzył „Polskie zoo”. Udowodnił swoje kompetencje poznawcze i artystyczne. „Satyra według mnie polega na znalezieniu innej niż potoczna opinii na temat danej sprawy, choć równie oczywistej” – wyznaje Marcin Wolski. I rozumiem, jak wymagająca jest to definicja.