"Policja zdaje sobie z tego sprawę i na pewno nie będzie przeszkadzać zajączkowi wielkanocnemu w wykonywaniu jego pracy"
- powiedział belgijskiemu radiu Van Ranst, który należy do belgijskiego zespołu zarządzania kryzysowego.
"Dyskutowaliśmy o tym przez cały dzień i decyzja była jednomyślna: to niezbędna społecznie funkcja" - powiedział. Zastrzegł przy tym, że ze względów bezpieczeństwa zwyczaj przynoszenia podarunków przypisywanych na północy kraju wielkanocnemu zajączkowi, a na południu latającym dzwonom, "nie będzie dotyczyć w tym roku babci i dziadka".
We Francji i części Belgii smakołyki z okazji Wielkiej Nocy przynoszą dzieciom tzw. uskrzydlone dzwony. Według legendy, by uczcić śmierć i zmartwychwstanie Jezusa dzwony udają się z Francji do Watykanu, gdzie są błogosławione przez papieża. W drogę powrotną zbierają ze sobą kolorowe jajka i czekoladę, by przekazać je grzecznym dzieciom. W wielkanocny poranek latające dzwony zrzucają je nad ogródkami mieszkańców.
Van Ranst powiedział, że w tym roku dzwony będą mogły również wykonywać swoją pracę.
"Plany lotu zostały już zatwierdzone. Wszystko będzie dobrze. (...) Utrzymuję dobre kontakty z Rzymem i zostałem poproszony o przekazanie wiadomości, że dzwony przybędą w Wielkanoc, ale z racji, że z powodu warunków związanych z koronawirusem podaż czekolady jest dziś ograniczona, dzwony nie przybędą tym razem do dziadków"
- napisał na Twitterze.