Widzimy za to oburzenie Pekinu, gdy takiego sformułowania użył prezydent Donald Trump. Chińskie MSZ zdecydowało o odwołaniu amerykańskich korespondentów w USA i wystąpiło przeciw stygmatyzowaniu Państwa Środka. Chiny sugerują też nieustannie, że wirus został tam zaszczepiony przez Amerykanów. Faktem jest jednak, że w Europie znalazł się dzięki chińskiej mniejszości we Włoszech. Dlatego nie należy do końca ufać pekińskiej narracji, zarówno jeśli chodzi o obecną pomoc, jak i sposoby radzenia sobie z wirusem. Kilka paczek artykułów higienicznych nie przykryje prawdy o tym, co naprawdę zdarzyło się w Wuhanie. Oby nie był to drugi pl. Tiananmen.
Autor jest prezesem Instytutu Globalizacji.