Minister środowiska powiedział w radiowej Trójce, że jego stanowisko wynika ze stanowiska wspólnego, uzgodnionego w ramach opcji politycznej, do której przynależy, czyli Solidarnej Polski.
"Dla nas przesłanka wyjścia jest jednoznaczna: to znaczy po pierwsze mamy gigantyczny kryzys, problem w państwie związany z gospodarką. Pod drugie mamy kryzys zdrowotny, z którym trzeba sobie radzić. W takich czasach jest potrzebne silne przywództwo, w takich czasach potrzebne są silne działania, a nie rozciągnięta na rok kampania wyborcza"
– powiedział Woś.
Zaznaczył, że wszyscy eksperci wskazują, że z koronawirusem trzeba będzie sobie radzić zapewne do czasu, aż zostanie wynaleziona szczepionka.
"Jakoś państwo trzeba zorganizować, dostosować do tego, co się dzieje. W związku z tym my bardzo popieramy głosowanie korespondencyjne" – powiedział minister środowiska.
"Wiemy, że opozycja już zapowiedziała jakąś obstrukcję. Zapowiedziała, że nawet, gdyby dzisiaj była przyjęta ta ustawa przez Sejm to będzie ona trzymana być może przez 30 dni w Senacie. Zobaczymy"
– stwierdził Woś.
Dodał też, że w rządzie rozważane są różne scenariusze, ale głosowanie korespondencyjne sprawdza się na świecie.
"W Bawarii się sprawdziło, w innych miejscach się sprawdziło. To nie jest nowa instytucja w polskim prawie, ona działa" – powiedział Woś.
"Najważniejsze są ramy prawne (...) My jako Solidarna Polska, ale też klub PiS, poparliśmy propozycję pana premiera Gowina. Nie wiemy jak będzie się rozwijał się wirus. Nie wiemy jak to wszystko będzie wyglądało, więc w takiej sytuacji albo wybory tak szybko jak to możliwe, albo wybory za dwa lata" - podkreślił Woś.
Dziś Sejm wznowił obrady. Posłowie mają zdecydować, czy zajmą się projektem PiS ws. głosowania korespondencyjnego. Projekt został złożony we wtorek i zgodnie z nim w wyborach prezydenckich możliwość głosowania korespondencyjnego będzie przysługiwać wszystkim wyborcom. Posłowie PiS złożyli również do projektu autopoprawkę, która zakłada, że w zarządzonych na 10 maja wyborach prezydenckich w 2020 r. głosowanie korespondencyjne będzie jedynym sposobem oddania głosu. To samo rozwiązanie będzie miało zastosowanie w drugiej turze wyborów.
Zdaniem wicepremiera, szefa Porozumienia Jarosława Gowina wybory prezydenckie 10 maja nie mogą się odbyć, a bezpiecznym terminem jest przesunięcie ich o dwa lata. W miniony piątek poinformował on, że złoży projekt zmiany konstytucji, który przedłuży obecną kadencję prezydenta o dwa lata, przy założeniu, że Andrzej Duda nie będzie już kandydował na następną kadencję. W piątek rzeczniczka PiS Anita Czerwińska oświadczyła, że politycy PiS "popierają i będą popierać" propozycję Gowina. Propozycja ta nie zyskała poparcia ugrupowań opozycyjnych.