Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Koronawirus

Szpital zakaźny w Gdańsku: koronawirus przyczyną śmierci pensjonariuszki DPS "Polanki"

Lekarze potwierdzili, że bezpośrednią przyczyną zgonu pensjonariuszki Domu Pomocy Społecznej "Polanki" było zakażenie koronawirusem - poinformowała rzeczniczka Szpitali Pomorskich Małgorzata Pisarewicz. Jest to trzecia śmiertelna ofiara koronawirusa w regionie.

Autor:

Urząd Miejski w Gdańsku poinformował dziś o śmierci dwóch podopiecznych Domu Pomocy Społecznej "Polanki", z których jeden był zarażony koronawirusem.

Pierwotnie informowano, że zakażenie nie było bezpośrednią przyczyną zgonu pensjonariuszki. Kobieta cierpiała na inne schorzenie. Tuż przed godziną 14 lekarze z Pomorskiego Centrum Chorób Zakaźnych i Gruźlicy w Gdańsku potwierdzili jednak, że pacjentka zmarła z powodu COVID-19.

"Ostatecznie uznano, że bezpośrednią przyczyną śmierci tej osoby było zakażenie koronawirusem. Informację przekazaliśmy służbom sanitarnym" - powiedziała rzeczniczka Szpitali Pomorskich Małgorzata Pisarewicz.

Oficjalnie jest to trzecia ofiara śmiertelna koronawirusa w regionie.

Dom Pomocy Społecznej przy ul. Polanki jest aktualnie największym w Gdańsku ogniskiem koronawirusa w regionie. Jak poinformowała Olimpia Schneider z Urzędu Miejskiego w Gdańsku, COVID-19 zdiagnozowano dotąd u 16 podopiecznych i 10 pracowników ośrodka.

Dzisiaj rano zakażenie potwierdzono u kolejnych 7 pracowników, zatrudnionych w placówce - pięciu kobiet i dwóch mężczyzn. Wszystkie te osoby były objęte kwarantanną.

"Podczas powtórnego badania opiekunów, którzy w swoich domach oczekują na możliwość rozpoczęcia pracy, otrzymano wyniki pozytywne. Do tej pory z 15 pracowników przebywających na kwarantannie, którzy byli badani w kierunku koronawirusa, 9 otrzymało pozytywny wynik. Czekamy na wyniki pozostałych 6 osób"

- powiedziała Olimpia Schneider z Urzędu Miejskiego w Gdańsku.

Zapewniła także, że podopieczni, którzy pozostali w Domu Pomocy Społecznej są bezpieczni.

"Plany wymiany opiekunów w domu pomocy społecznej, pomimo dynamicznego rozwoju sytuacji, nie uległy zmianie. Opracowane procedury gwarantują zachowanie ciągłości opieki nad podopiecznymi placówki. Wszyscy przebywający w domu pomocy społecznej są pod ciągłą opieką lekarzy ze szpitala Marynarki Wojennej. Lekarze przyjeżdżają na konsultacje, są do dyspozycji dyrekcji placówki w przypadku sytuacji nagłych"

- przekazała.

Służby wojewody pomorskiego przekazały personelowi ośrodka dodatkowy sprzęt ochrony osobistej. Pomieszczenia Domu Pomocy Społecznej są aktualnie dezynfekowane. Dekontaminację przeprowadzają żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej. Placówka pozostaje zamknięta dla osób z zewnątrz.

Pierwsze zakażenie wirusem Sars-Cov-2 w Domu Pomocy Społecznej "Polanki" potwierdzono 15 kwietnia. COVID-19 zdiagnozowano wówczas u jednego z pracowników, który 13 kwietnia, po zejściu z dyżuru, poczuł się źle i zgłosił się do sanepidu. Służby sanitarne przeprowadziły z nim wywiad. Następnie został poddany testom na obecność koronawirusa, którego wynik okazał się pozytywny. Chory na COVID-19 pracownik przebywa w izolacji domowej.

Personel oraz mieszkańcy ośrodka zostali objęci kwarantanną i poddani testom. Pierwsze badania potwierdziły obecność patogenu u 15 podopiecznych i osoby z personelu.

Wówczas prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz i wojewoda pomorski Dariusz Drelich podjęli decyzję o ewakuacji chorych na COVID-19 pensjonariuszy do szpitala.

Ponieważ komendant 7. Szpitala Marynarki Wojennej - kmdr Dariusz Juszczak - odmówił ich przyjęcia, w nocy z piątku na sobotę zostali przetransportowani do Pomorskiego Centrum Chorób Zakaźnych i Gruźlicy w Gdańsku

Minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak odwołał w sobotę ze stanowiska kmdr. Dariusza Juszczaka. W uzasadnieniu decyzji napisał, że dymisja wynika z "niezrozumiałej decyzji dyrektora o nieprzyjęciu pacjentów z potwierdzonym zakażeniem koronawirusem".

Prokuratura zajęła się sprawą odmowy przyjęcia podopiecznych Domu Pomocy Społecznej do 7. Szpitala Marynarki Wojennej. Śledczy sprawdzają, czy doszło do popełnienia przestępstwa.

Chodzi o niedopełnienie obowiązku przez komendanta szpitala i narażenie osób na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia.

Autor:

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane