Po stwierdzeniu koronawirusa u marszałka województwa pomorskiego Mieczysława Struka budynek UMWP przy ul. Okopowej w Gdańsku został poddany dezynfekcji. Osoby, które w ostatnim czasie miały bezpośredni kontakt z samorządowcem zostały objęte kwarantanną. Na liście znalazło się m.in. 47 urzędników. Wszyscy mają obowiązek przebywać we wskazanym przez siebie miejscu zamieszkania bez możliwości wychodzenia na zewnątrz.
"Sanepid nie potwierdził konieczności poszerzenia tego grona w związku z wykryciem zakażenia koronawirusem u drugiej osoby pracującej w UMWP. Osoby pozostające w kwarantannie otrzymały dzisiaj oficjalne potwierdzenie z Sanepidu. Od wszystkich pobrane zostaną wymazy"
- poinformował rzecznik Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego Michał Piotrowski.
Na kwarantannie przebywają członkowie Zarządu Województwa Pomorskiego – Agnieszka Kapała-Sokalska, Leszek Bonna, Wiesław Byczkowski, Józef Sarnowski. Rzecznik przekazał, że wicemarszałkowie pracują z domu i czekają na wejście w życie przepisów umożliwiających zdalne podejmowanie uchwał np. przez wideokonferencje. Dodał, że w systemie pracy zdalnej pozostaje ok. 70 proc. pracowników UMWP.
Kwarantanną objęto również starostów powiatowych i urzędników, którzy 19 marca uczestniczyli w spotkaniu z marszałkiem Strukiem. W dyskusji nt. przygotowania szpitali do sytuacji związanej z koronawirusem udział wzięli m.in. starosta starogardzki Kazimierz Chyła, starosta pucki Jarosław Białk, starosta chojnicki Marek Szczepański, starosta malborski Mirosław Czapla, starosta człuchowski Aleksander Gappa, starosta bytowski Leszek Waszkiewicz.
U marszałka województwa pomorskiego koronawirusa zdiagnozowano w sobotę. Od niedzieli, po decyzji Sanepidu, przebywa on w Uniwersyteckim Centrum Medycyny Morskiej i Tropikalnej w Gdyni. Jego stan jest dobry.
Samorządowiec na początku marca był Brukseli oraz we Włoszech.
"Wiem, że nie wszyscy mnie zrozumieją, ale poza byciem marszałkiem jestem też ojcem i dziadkiem. Dlatego pojechałem do Włoch by zabrać do siebie do domu moją małą, czteroipółletnią wnuczkę"
- tłumaczył w mediach społecznościowych marszałek pomorski.
Struk zapewnił, że po powrocie do Polski ściśle stosował się do zaleceń sanepidu. Nie zdecydował się jednak poddać kwarantannie, ponieważ w tamtym okresie „nie było jeszcze takiego wymogu”. Za namową bliskich oraz współpracowników poddał się badaniu na obecność koronawirusa. Ponieważ wynik był negatywny i marszałek czuł się dobrze nie przerwał pracy. Dla bezpieczeństwa starał się ograniczać bezpośredni kontakt. Kiedy poczuł się gorzej rozpoczął zdalną pracę i poddał się kolejnemu testowi, który tym razem wykazał obecność COVID-19.
Badania potwierdziły również wirusa u kolejnej osoby pracującej w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Pomorskiego w Gdańsku. Przebywa ona w izolacji domowej.