Cuomo sprecyzował, że maseczek, chust, szalików itp. należy używać m.in. na chodnikach, przejściach dla pieszych, w metrze, autobusach, pociągach, aptekach i supermarketach - wszędzie tam, gdzie niemożliwe jest zachowanie dystansu społecznego, czyli odległości sześć stóp (ok. 185 cm) od innych ludzi.
- Ludzie mówią, że to ingerencja w ich prywatne życie, ale pamiętaj, że nie chodzi tylko o ciebie. Ja też mam prawa, tak jak moje dzieci i twoje dzieci. Jest również prawo, aby inna osoba podjęła rozsądne środki zabezpieczające przed zarażeniem
- argumentował gubernator.
Projekt zakazu ogłosił trzy dni wcześniej, aby ludzie mogli się przygotować. Nie jest to jednak łatwe, ponieważ masek brakuje. Poza tym nie wszyscy sprzedawcy są uczciwi.
W jednej z małych aptek w dzielnicy Queens za zatwierdzoną już przez Agencję ds. Żywności i Leków (FDA), produkowaną w Chinach maseczkę KN95 żądano 15 dolarów. Cena hurtowa wynosi 35 centów, a w sklepach 1,5 dolara, tyle że tam ich nie ma.
- Można wydać rozporządzenie, ale jak się do niego stosować? Szukałam maseczek na próżno. Nie brakuje porad, jak je samemu uszyć, ale kto dzisiaj ma maszynę do szycia? Poza tym o ich skuteczności każdy mówi co innego
- mówiła Sandra z Queens.
Przeciwne zdanie miała Julia, która po blisko 2 godzinach stania w kolejce wyszła ze sklepu w tej samej dzielnicy.
- To bardzo dobrze, że noszenie maseczek będzie obowiązkowe. Może wtedy nie będzie dochodzić do sytuacji, którą widziałam przed chwilą, gdy jakiś facet co chwilę zdejmował maskę, żeby podłubać w nosie
- zauważyła.
Z powodu braków władze apelują, żeby maseczki klasy N95 oraz chirurgiczne zostawić dla personelu medycznego najbardziej narażonego na infekcję z powodu kontaktu z pacjentami. Amerykański minister zdrowia i opieki społecznej Alex Azar poinformował, że zapasy krajowe wynoszą tylko 30 mln maseczek N95. Wymogi służby zdrowia oszacował na 300 mln.
Pracownicy służby zdrowia zalecają przede wszystkim mycie rąk, czyszczenie używanego sprzętu i różnych powierzchni oraz stosowanie zasady dystansu społecznego w miejscach publicznych.
Według ostatnich rozpowszechnianych w mediach amerykańskich opinii, nawet jeśli maski nie gwarantują całkowitej ochrony tym, którzy je noszą, należy je stosować, bo zapobiegają zarażaniu innych przez osoby już zainfekowane.